piątek, 20 września 2013

Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę :-)

A co jeszcze zabraliśmy ze sobą na Bali? 
Oto nasze małe zestawienie :-)

1. Turystyczny czajnik elektryczny - bardzo przydatny, możemy w każdej chwili przyrządzić Maluszkowi kaszkę czy coś ciepłego, nawet na dworcu czy lotnisku. Świetnie sprawdza się taki w niewielkim rozmiarze. My mamy taki KLIK, o pojemności 0,4l. 

2. Nosidełko - niezbędne w takiej podróży. My mamy ergonomiczne nosidełko eco design firmy Womar i zdecydowanie je wszystkim polecamy :-) Już niedługo na blogu szczegółowo mu się przyjrzymy :-)

3. Przenośne krzesełko do karmienia firmy Koo-di, ze zintegrowanym woreczkiem.



Spakowane zajmuje tyle miejsca co portfel :-)  
Bardzo łatwe w użyciu, jest mocowane do oparcia krzesła za pomocą regulowanych pasów. 
O ile w przypadku standardowych krzeseł sprawdza się świetnie, to nie spełnia swojej funkcji przy modelach z wysokim oparciem (część materiału zachodzi na oparcie od góry, więc jeśli zamocujemy je na wysokim krześle, to po umieszczeniu dziecka nie wystarczy nam materiału, żeby je zapiąć). 
Krzesełko przeznaczone jest dla dzieci od 6-30 miesięcy. Krzesełko można prać w pralce, więc nie musimy się martwić, że się zabrudzi ;-) 
Bardzo przydatne w podróży, gdzie nie ma dostępu do tradycyjnego krzesełka do karmienia. 
Dzięki niemu nie musimy karmić Maluszków na kolanach ani obawiać się, że nam ucieknie albo się przewróci :-)

 4. Kubki niekapki
My zabraliśmy 2 wersje, kubek sportowy ze słomką i tradycyjny niekapek z silikonowym ustnikiem, oba firmy Akuku.
Zgodnie z informacją na opakowaniu produkty nie zawierają BPA.
Jego ogromną zaletą jest to, że naprawdę nie kapie :-) Ci, co próbowali różnych modeli niekapków wiedzą, co mam na myśli - niestety często takie kubki zwyczajnie przeciekają, co uniemożliwia np. noszenie go w plecaku czy torbie. Niekapek od Akuku pod tym względem jest bez zarzutu :-) Córeczka bardzo go lubi, może to zasługa wyprofilowanego kształtu kubeczka, ułatwiającego picie. Świetnie sprawdza się w podróży i w domu. Dla mnie również ważne jest to, że nie ma specjalnych "systemów" i zbędnych elementów, które utrudniają utrzymanie go w czystości. Kubeczek bardzo łatwo się myje. Jedyne do czego można się przyczepić, to jego zatyczka. Słabo się domyka, wiec w torebce często odpada. Powinna dać się mocniej docisnąć, bo teraz nie spełnia swojej funkcji. Nie jest to dla nas dużym problemem, bo kubeczek naprawdę nie przecieka, ale pokrywka powinna chronić ustnik przed zabrudzeniem. Pojemność kubeczka to 250 ml. 

Kubek sportowy ze słomką przypadł córeczce do gustu od pierwszego wejrzenia :-) Wczesniej piła przez słomkę soczki w kartonikach i bardzo to lubiła - ale wtedy ciągle wyjmowała słomkę i się nią bawiła. Teraz słomka jest na stałe przymocowana do kubeczka, więc można się skupić na piciu :-)
Kubeczek ma uchwyty, dzieki którym Maluszek wygodnie może go trzymać i nosić ze sobą. Przewrócony - nie wylewa się, ale gdy poruszymy w takiej pozycji słomką - kapie. Do kubeczka, podobnie jak przy poprzednim, dołączona jest pokrywka - i tu również nie trzyma się ona dobrze. Kubeczek łatwo się myje - tu też nie ma żadnych zbędnych "bajerów", które często to utrudniają. Pojemność kubka to 350 ml.
 Na wycieczce korzystaliśmy z obu równie często - i oba świetnie się sprawdziły. Ich zaletą jest również cena, kosztują ok. 15 zł.


 5. Śliniaczek - i to taki, który łatwo i szybko możemy wyprać i za chwilę ponownie używać :-) Czyli wszelkie "seratowce" :-) My używaliśmy śliniaczka zapinanego na rzep z kieszonką od Akuku - tego.
Jakkolwiek pod względem funkcjonalności radził sobie bardzo dobrze (jest duży i praktyczny), to niestety już przy pierwszym myciu, starł się nadruk. Wraz z kolejnymi coraz bardziej. A szkoda, bo był bardzo fajny :-(  



6. Namiot plażowy - może się przydać, choć nie jest konieczny :-) Czasem przyjemnie było się w nim schronić. Stanowił też osłonę podczas przebierania czy przewijania naszego Maluszka. 


7. Żele do mycia rąk, kiedy nie ma dostępu do wody, np. Carex.

A jakie przedmioty sprawdzają się u Was w podróży? :-)

6 komentarzy:

  1. To dopiero się okaże jak urodze :) ale to przenosne krzeselko genialne:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny, praktyczny pomysł z tym przenośnym krzesełkiem :)


    Zapraszamy do udziału w naszym czekoladowym konkursie :) http://malymeloman.pl/2013/09/04/czekoladowe-love/

    OdpowiedzUsuń
  3. to krzesełko jest mega, a wygląda tak niepozornie:) co do tych niekapków, to pewnie każdy maluszek upodoba sobie inny, na rynku jest tego sporo. u nas dobrze sprawdził się ten z aventa. napoje rzeczywiście się nie wylewają, też nie zawiera tego BPA, więc jest bezpieczny dla maluszków. co do jedzenia na wyprawach, najlepsze moim zdaniem są takie podróżne sztućce z etui, a z przydatnych gadżetów to nosidełko, chustę i moskitierę warto kupić. moskitierę polecam szczególnie, bo komary potrafią uprzykrzyć życie:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wskazówki! takie sztućce z etui musimy sobie sprawić :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...