piątek, 14 marca 2014

W moim kubku mieszka królik!

Odzwyczajanie i przyzwyczajanie dziecka do nowych sposobów picia na pewno niejednemu spędza sen z powiek. My jakoś szczęśliwie tego stresu uniknęliśmy. 
Etapu butelkowego nie było u nas nigdy, więc i nie było od czego odzwyczajać. 
Niekapki z mniejszym lub większym powodzeniem wprowadzaliśmy stopniowo, aż trafiliśmy na bidon z rurką Akuku, który stał się ulubionym kubkiem córeczki :-).
Bardzo naturalnie i wcześnie przyszedł też etap picia z "dorosłego" kubka lub szklanki. 
Oczywiście tym naszym próbom samodzielności towarzyszyły mniejsze lub większe wpadki, ale picie ze zwykłego kubka zdecydowanie przypadło córeczce do gustu.
Tak więc córeczka pije na różne sposoby, ciągle tylko mam wrażenie, że wypija niewiele płynów. Jak mały wróbelek :-)



Pomyślałam sobie, że może do częstszego sięgania po napoje zachęci ją jakiś ciekawy gadżet.
I dobrze się złożyło, bo właśnie niedawno otrzymaliśmy do przetestowania kubek Cuppies :-)
W Stanach te kubeczki już zdążyły stać się hitem, ale w Polsce pojawiły się dopiero niedawno.
Co je wyróżnia? 
Zwierzak :-) 
Tak, zwierzak, który siedzi sobie na jego dnie i wyłania się w miarę ubywania napoju w kubeczku :-)

Kubeczki mają dwa uszka, więc łatwiej go utrzymać młodszym dzieciom.
Ich pojemność to 235 ml. 


Zgodnie z informacją producenta, kubki wykonane są z przetworzonych roślin, czyli z bio-plastiku. Są biodegradowalne i nie zawierają BPA.
Z punktu widzenia ekologii jest to zatem produkt pierwszej klasy. 

Nieco gorzej jest z jego praktycznością. 
Nie powinno się podawać w nim napojów o temperaturze wyższej niż 70 stopni C. Zaleca się mycie ręczne (choć można je myć w zmywarce, na najwyższej półce, gorące suszenie w temp. poniżej 70 st.C).
W kubku nie należy podawać kwaśnych soków, napojów gazowanych i mleka.
Zaleca się podawać w nim wodę.
Kubka nie można podgrzewać w kuchence mikrofalowej.
Ilość tych ograniczeń jest dość spora i trochę utrudnia korzystanie z tego - owszem bardzo ładnego gadżetu.

A jak córka zareagowała na królika na dnie kubka? 
Najpierw chciała go wyciągnąć, a gdy zdała sobie sprawę z tego, że to niemożliwe, zostawiła go w spokoju :-)
Pijąc wodę ciągle zerkała do środka, sprawdzając co porabia królik :-)
To zainteresowanie długouchym zwierzakiem jednak nie trwało zbyt długo. Kubeczek nie sprawił, że córeczka częściej i więcej piła. W tej kwestii nic się nie zmieniło. 
Choć pewnie różnie to może być u różnych dzieci :-) 
Myślę, że niektórym taki zwierzak w kubku naprawdę może umilić picie.


Kubek Cuppies można kupić TU (występują w 4 różnych kolorach i z 4 różnymi zwierzakami).

10 komentarzy:

  1. u nas pewnie tez by się skończyło na chwilowym zauroczeniu zwierzakiem, albo płaczem,że nie jest do ''zabrania'' "_
    :) K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - każde dziecko reaguje inaczej :)

      Usuń
  2. Ciekawa sprawa z tym kubeczkiem :) Bardzo podoba mi się tworzywo, z którego jest zrobiony :) Obawiam się jednak, że królik w środku może być przyczyną gorszego dostępu do środka, a co za tym idzie - trudniej może być go domyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, chociaż po wodzie nie powinno być problemu. Ważne, żeby nie zostawiać w nim napojów na długo, bo wtedy na pewno trudno będzie go domyć :-)

      Usuń
  3. O tym samym co CalkiemMloda Mama pomyślałam, ach ta praktyczność... ale pomysł świetny. Na pewno sprawdzi się u bardziej opornych do spożywania wody dzieciaczków jako zachęta do jego opróżniania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie domywa się go łatwo, ale pewnie dlatego, że nie pozwalam, żeby w kubeczku wytworzył się osad :-)

      Usuń
  4. Hmmmmmmmm, pomysł ciekawy, szkoda tylko, że do końca się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako kubeczek sprawdza się bardzo dobrze :-) Szkoda tylko, że nie wpłynął u nas na spożywanie większej ilości napojów :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...