10/25/2013

Maluszkowy koncert

Słyszeliście o koncertach umuzykalniających dla niemowląt i małych dzieci opartych na metodzie prof. Edwina Eliasa Gordona
Ja odkąd się o nich dowiedziałam, bardzo chciałam się na nie wybrać. W Krakowie podobne koncerty organizowane są w różnych miejscach. W jednym z nich niedawno uczestniczyliśmy (cykl Dla Ucha Malucha, Dworek Białoprądnicki) i chętnie podzielę się z Wami naszymi wrażeniami. Zanim jednak to zrobię, przedstawię krótko poglądy autora tej słynnej metody.

Edwin Elias Gordon jest bardzo znanym psychologiem i pedagogiem muzyki. Podstawowym pojęciem w jego teorii jest tzw. audiacja, czyli słyszenie i umysłowe przetwarzanie w umyśle dźwięków, podobnie jak dzieje się to z myśleniem, kiedy odbieramy mowę. Nie jest to zdolność wrodzona, jak uzdolnienia muzyczne, lecz taka, którą możemy rozwijać i nad którą można pracować.

Cytując autora (Gordon E.E.: Umuzykalnienie niemowląt i małych dzieci):
"Ci, którzy dużo wiedzą o rozwoju dziecka, żartują czasami, że chcieliby umrzeć jako małe dzieci, ale najpóźniej jak tylko byłoby to możliwe. Zdają sobie bowiem sprawę, że możliwości uczenia się nigdy nie są większe niż w chwili narodzin. Wobec tego przyjmując, że najważniejszym okresem dla uczenia się jest czas od pierwszych chwil po urodzeniu (a może jeszcze przed tym faktem) do ukończenia trzeciego roku życia, należy kierować dzieckiem tak, aby odbierało nieustrukturowane, nieformalne oddziaływania.
 Kolejny pod względem ważności okres, to lata między trzecim a piątym rokiem - okres oddziaływań już ustrukturowanych, ale wciąż nieformalnych, realizowanych przez dom rodzinny lub przedszkole. To, czego dziecko uczy się podczas pierwszych pięciu lat życia, tworzy podstawę dla całej późniejszej edukacji (...). Im wcześniej dziecko uzyska tę podstawę, tym więcej skorzysta z późniejszej edukacji i odwrotnie - im później tego dokona, tym gorsze będą dalsze efekty. Po raz drugi nie powtórzy się okazja do nadrobienia tych zaniedbań, a nauczanie w takiej sytuacji będzie miało charakter jedynie wyrównawczy, a nie wzbogacający." 




To tyle teorii, a teraz już tylko nasze spostrzeżenia :-) 
W koncercie brała udział spora grupa rodziców z dziećmi w wieku 0-3 lat. Na podłodze rozłożono poduszki, na których Maluszki mogły sobie usiąść lub nawet się położyć.
Na początku jedna z pań animatorek krótko przedstawiła program spotkania i poprosiła o spokój. Zachęcała nas do kołysania się wraz z dziećmi i rytmicznych ruchów w takt muzyki. 
I rozpoczął się koncert :-) 
Dzieci reagowały bardzo różnie - jedne od razu zerwały się do tańca, inne lekko się kołysały lub po prostu spokojnie leżały, a jeszcze inne bawiły się w najlepsze niewiele robiąc sobie z otaczających je dźwięków. Wszystko to sprawiało, że było nieco chaotycznie, ale miało to również swój urok :-)
W przerwach między poszczególnymi utworami animatorki rytmicznie powtarzały krótkie zdania i wykonywały przy tym określone ruchy. Niektóre dzieciaki chętnie je naśladowały.
W pewnym momencie panie przyniosły kolorowe przezroczyste chusteczki, które zrzucane z góry pięknie tańczyły w powietrzu i powoli opadały na ziemię - ku uciesze maluchów :-)

Jedyne, czego mi brakowało to interakcja pomiędzy zespołem i dziećmi. Odgrywano kolejne utwory (zresztą bardzo ładnie), ale nie nawiązywano żadnego kontaktu z "publicznością".
Zabrakło mi również przedstawienia na samym początku zespołu i instrumentów. Skutkiem czego, wydaje mi się, że wiele dzieciaków (zwłaszcza te najmłodsze) nawet nie zdawało sobie sprawy, że muzyka która je otacza jest grana "na żywo". Równie dobrze mogła dobiegać z odtwarzacza.

 
Na koniec koncertu dzieci  mogły podejść i pograć na wszystkich instrumentach :-)
Trudno je było stamtąd zabrać!
Tematem "naszego" koncertu była muzyka rozrywkowa z elementami jazzu. Wzięły w nim udział instrumenty takie, jak - perkusja, gitary i flet poprzeczny.


Ogólnie spotkanie bardzo mi się podobało, choć kilka elementów bym zmieniła :-)

7 komentarzy:

  1. CIekawy projekt:) zastanawiam się czy moje maleństwo dałoby się ponieść muzyce w takim wydaniu :)
    Sylwia Kijewska

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę możliwości rozwoju dziecka, jakie dają duże miasta. Mój synek na co dzień obcuje z kotkami, pieskami, kaczuszkami, królikami.... Baaardzo brakuje mi zajęć dla takich maluszków jak on, zwłaszcza muzycznych i z innymi dziecmi. Tym bardziej, że bardzo lgnie do innych dzieci. Po narodzinach słuchał muzyki klasycznej dla maluszków, bardzo lubi koncerty (ten noworoczny w zeszłym roku wysłuchał cały i nie pozwolił zmienić kanału), a teraz jak tylko rano przyjeżdża do dziadków, siada do starego, rozstrojonego pianina i kilka minut uderza paluszkami w klawisze, po czym udaje się na śniadanie. Bardzo bym chciała by umiał grać na jakimś instrumencie, ale też nie chciałabym wywierać na nim presji. Także zapraszam na warsztaty do Ostródy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam natomiast strasznie brakuje tych zwierzatek... Coreczka za nimi przepada,a widuje tak rzadko :-( Pozdrawiamy :-)

      Usuń
  3. u nas niestety nie ma takich koncertów ,minus mieszkania w mniejszej miejscowości ..a szkoda ,bo chętnie wzięłabym udział w czyś takim z synkiem ... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne przeżycie dla malucha. A nutki do zaparzania są super :) Pierwszy raz widzę takie cudeńko a piję naprawdę masę herbaty.

    OdpowiedzUsuń
  5. A jak mamy udostępnić plakat, skoro go nie ma na facebooku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można dodać zdjęcie plakatu na FB i podać link do tego posta :-)

      Usuń

Copyright © 2016 Maluszkowe inspiracje , Blogger