środa, 29 października 2014

Nosimy się :)

Noszenie zdecydowanie uzależnia - Helenkę nosiłam w chuście od 3. miesiąca życia, gdy skończyła rok zamieniłam chustę na nosidełko ergonomiczne. Oba "sprzęty" fantastycznie się u nas sprawdzały umożliwiając nam przeróżne wycieczki i wędrówki, nawet gdy córeczka była zupełnie maleńka.
To, że z przyjściem na świat naszej drugiej córeczki od razu sięgnęłam do szafy po chustę było dla mnie czymś naturalnym.
Zarówno chusta jak i nosidło sprawiły, że nie musieliśmy rezygnować z aktywności, gdy w naszym życiu pojawiło się dziecko.
Niedawno sklep Smyk.com zwrócił się do mnie z propozycją przetestowania nowego nosidła marki Babybjorn. Chcecie poznać moją opinię?


O tym dlaczego się nosimy, pisałam już na blogu - przy okazji relacji z pobytu na Bali, gdzie nosidło okazało się niezastąpione (TU). Córka nigdy nie miała problemu z zaakceptowaniem chusty, a następnie nosidła i choć skończyła już 2,5 roku wciąż od czasu do czasu wybieramy się wspólnie na nosidełkowe wyprawy (choć bardzo rzadko - na szczęście dla mojego kręgosłupa jest szczuplutka i niewiele waży) :)

Oto jak prezentuje się nosidło "We" w terenie: 



A teraz pora na szczegóły techniczne.

Producent zapewnia, że jest to nosidło ergonomiczne i że można w nim nosić dzieci od narodzin do około 3. roku życia.
Osobiście nigdy nie włożyłabym do nosidła noworodka, ani niemowlęcia, które samodzielnie nie siedzi - niezależnie od tego, co zapewniają producenci i ich eksperci.
Czemu? Z prostej przyczyny - bałabym się o to, że może ono negatywnie wpłynąć na kręgosłup i stawy biodrowe takiego maluszka (standardowy panel w nosidłach nie dopasowuje się do naszego dziecka).
Co innego chusta - prawidłowo dociągnięta podtrzymuje kręgosłup na całej długości, wymusza także prawidłowy układ nóżek - fizjologiczna pozycja "żabki".
Niestety wciąż spotykam rodziców, którzy noszą w nosidełkach bardzo małe dzieci, a co gorsza - często w pozycji "przodem do świata", która z pewnością nie jest właściwa.

Testowane nosidło Babybjoern We wypróbowałam zatem tylko na starszej córce (naszego 3-tygodniowego maluszka noszę wyłącznie w chuście).
Nosidło różni się od modelu, którego używaliśmy do tej pory. 
"We" jest dużo bardziej sztywne (część podpierająca plecy), wypełnione jakby twardszą gąbką. 
Jestem przyzwyczajona do tego, że dolna część nosidła - tam, gdzie dziecko ma pupę, jest tak wyprofilowana, że pupa lekko się "zapada", w przypadku tego nosidła jest nieco inaczej - pupa siedzi stabilnie, ale dolna część nie układa się w "dołeczek".
Panel dolny jest dość szeroki, ale moim zdaniem mógłby być jeszcze szerszy (wtedy gdy pupa jest nieco zapadnięta i panel szerszy, nóżki wygodnie uginają się w kolankach). 

Nosidełko jest niezwykle łatwe i wygodne w użytkowaniu dla osoby noszącej. Wprawdzie nie korzystaliśmy z niego na długich wędrówkach, ale na niedługim spacerze bardzo zredukowało ciężar córki i sprawiło, że bez problemu niosłam moją 2,5-latkę.
Pas biodrowy jest szeroki i bardzo wygodny.


Szelki są solidne i wypełnione gąbką, dzięki czemu nie uciskają, gdy w nosidełku znajdzie się dziecko.
Bardzo łatwo się dociągają.


Nosidło bardzo łatwo założyć i umieścić w nim dziecko. Wystarczy odpiąć 3 sprzączki, które zamyka się na zasadzie kliknięcia. Sprawiają wrażenie bardzo wytrzymałych.



W dolnej części znajduje się zamek, który producent zaleca zasunąć, jeśli w nosidełku chcemy nosić bardzo małe dziecko - do 62 cm (zapięcie zamka sprawia, że maluszek siedzi wyżej). 
Ale tak, jak wspomniałam wyżej - ta opcja w moim przypadku nie ma zastosowania, bo nie nosiłabym w nosidełku tak małego dziecka.


Całość prezentuje się wizualnie bardzo dobrze - myślę, że bawet tatusiowie chętnie po nie sięgną :).
Ciemna tkanina, z której jest wykonane bardzo łatwo wyczyścić - wystarczy przetrzeć wilgotną szmatką.
Nosidełko pozwala na noszenie dziecka na brzuchu lub na plecach (gdy dziecko ukończy rok). Przełożenie dziecka z pozycji z przodu na tył jest bardzo proste.
Szczegółowo opisana instrukcja sprawia, że bardzo szybko można nauczyć się korzystać z nosidełka.


Nosidło kosztuje ponad 400 zł, ale i tak nie jest najdroższym z dostępnych na rynku nosideł.
Można je kupić w internetowym sklepie Smyk.com.


5 komentarzy:

  1. Jestem zdecydowanie na tak ;)
    Mimo,że przy pierwszej córce nie miałam teraz nie wyobrażam sobie nie kupić ;) Wyjście z 5latką i 2miesięczniakiem na sanki np. nie wyobrażam sobie - sanki i wózek ? To chyba wogóle nie możliwe w pojedynkę ;)
    Za to sanki i nosidło - nie wyobrażam sobie lepszego rozwiązania ;) Dlatego niebawem zamawiam dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla 2-miesięczniaka tylko chusta, żadne nosidło! :)

      Usuń
    2. O tak, zdecydowanie dla takiego maluszka tylko chusta :)

      Usuń
  2. Nosidełko miałam dla Niuńka gdy jechaliśmy w góry wprawdzie inne ale był to bardzo przydatny gadżet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas doskonale sprawdzało się na różnych wyprawach, gdy córka była młodsza. Teraz zdecydowanie woli brykać sama :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...