środa, 5 listopada 2014

Moje - nie moje

Każdy chce posiąść to, co piękne, interesujące, wyjątkowe. 
Jeśli jednak to coś okazuje się być brzydkie i nieciekawe, każdy z pretendentów do jego posiadania, znika niepostrzeżenie.
Dziś przedstawię wam książkę, która niezmiennie kojarzy mi się z brzydkim kaczątkiem, choć kaczątko w niej nie występuje. To książka "Moje - nie moje" Liliany Bardijewskiej.



Pewnego dnia na polanie pojawia się coś niezwykłego - przepiękne złociste jajko w srebrne kwiatki.
Pierwsza zauważa je sroka, która natychmiast chce je sobie przywłaszczyć. Już za chwilę wokół jaja zbierają się wszystkie zwierzęta zamieszkujące polanę wzajemnie się licytując, które z nich bardziej zasługuje na to, żeby owo cudowne jajo posiąść. 
Jak można się domyślić, nikt nie był na tyle przekonywujący, żeby reszta uznała, że to właśnie jemu należy się jajo, wskutek czego wywiązała się niemała kłótnia...
Wreszcie kangur rzucił pomysł: "Wychowajmy je wszyscy razem", który spodobał się całej reszcie.
Od tej pory codziennie inne zwierzę opiekowało się cudownym znaleziskiem na swój sposób.



Aż pewnego dnia mieszkaniec pięknego jaja postanowił je opuścić. Skorupka powoli pękała, krok po kroku odsłaniając tego, kto ją zamieszkiwał. Wszystkie zwierzęta zbiegły się dookoła z niecierpliwością wyczekując efektu końcowego.


I właśnie ten "efekt końcowy" był zdecydowanie nie tym, czego oczekiwali... 
Z pięknego jaja wyszedł bury brzydalek z wyłupiastymi oczkami. Wszyscy ci, którzy jeszcze niedawno marzyli o tym, żeby się nim zaopiekować, zniknęli, gdy tylko go zobaczyli.
Tłum ciekawskich zwierząt rozpierzchł się w okamgnieniu.
Został tylko kangur. Nie potrafił zostawić bezbronnego, niezbyt urodziwego maleństwa na pastwę losu i postanowił je przygarnąć.
Od tej pory byli nierozłączni, a mały brzydalek dzięki miłości i czułości kangura rósł i powoli odzyskiwał wiarę w siebie.
Był szczęśliwy i to szczęście pozwoliło mu rozwinąć jego niezwykły talent - przepiękny śpiew.
Był tak zachwycający, że nawet kwiaty nie mogły doczekać się codziennie jego arii.
A zwierzęta, które go porzuciły? One także nie potrafiły być obojętne na cudowne dżwięki, jakie wydobywały się z gardła brzydalka.
"I pomyśleć, że on mógł być nasz ..." rzekła pewnego dnia mrówka - i właśnie jej słowa stanowią doskonałe podsumowanie tej niezwykłej historii...


Piękna, wzruszająca historia z mądrym przesłaniem. Uczy wrażliwości i empatii. Może być początkiem ciekawej rozmowy z dzieckiem na temat tego, że wygląd w życiu nie jest najistotniejszy, a to co jest najważniejsze, ukryte jest głęboko w środku.

"Moje - nie moje" jest lekturą dodatkową w klasie pierwszej.

Agencja Edytorska EZOP.

3 komentarze:

  1. Książkę znamy, było o niej i na Fiołkowym blogu, bo obok tak opowiedzianej historii o wewnętrznym pięknie trudno przejść obojętnie. Warto do niej wracać i czytać ją dzieciom, zarówno tym małym, jak i większym, by uwrażliwiać je na to, co w nas. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajna książka:) Przede wszystkim urzekły mnie bardzo duże czytelne i kolorowe obrazki :) Jedna z najlepszych książek z ilustracjami jakie widziałam. Zapraszam Cię również do mnie na Asport-Junior.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy temat jest w niej przedstawiony :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...