poniedziałek, 2 lutego 2015

Bajka o starej babci i molu Zbyszku

Malina Prześluga ma talent do wyszukiwania oryginalnych bohaterów do swoich książek.
Najpierw poznaliśmy pchłę i komara, a teraz raczy nas opowieścią o pewnym ... molu. A jakby tego było mało, to molowi towarzyszyć będzie mucha.
Przyznacie chyba, że nie są to ani przyjazne sierściuchy, ani inne ulubione zwierzaki naszych maluchów. 
Co więcej, pchły, komary, mole i muchy są w naszych domach delikatnie mówiąc niezbyt mile widziane...
A gdy już się pojawią, ścigamy je z packą czy sprejem...
No cóż, trzeba przyznać, że nie mają łatwego życia. Ale taki już los szkodników.
Malina Prześluga natomiast osadza ich w roli bohaterów swoich książek. 
Nadaje im imiona, charakter i uczucia... 
Z przyjemnością opowiem wam o molu Zbyszku i o tym, jak ta niezwykła książka przyjęła się w naszym domu. 



"Bajka o starej babci i molu Zbyszku" ma w sobie coś tak przyciągającego, że gdy tylko ją zobaczyłam, koniecznie musiałam przeczytać. Nie wiem co bardziej mnie zaintrygowało - dziwny tytuł czy niecodzienne fotograficzne ilustracje. Tak czy owak, natychmiast zatopiłam się w lekturze i nie przerwałam aż do ostatniej strony.
Niby książka dla dzieci, a i mnie momentami ścickało z wzruszenia. Bo musicie wiedzieć, że mól Zbyszek nie miał lekko. No może na początku miał - wesoła rodzinka, znajomi, harce w ukochanej szafie, imprezy, ale wszystko to nagle prysło jak mydlana bańka. Położone w szafie kule uśpiły jego rodzinę, a jemu samemu cudem udało się uciec. Zbyszek zupełnie nie rozumiał tego co się stało. Jeszcze przed chwilą świetnie się razem bawili, a tu nagle wszyscy bliscy usnęli i więcej się nie obudzili. Gdyby nie mucha Marzena, to i jego spotkałby podobny los.  
Zbyszek musiał na nowo uczyć się życia u boku Marzeny. A jego główną rozrywką stało się psucie humoru babci Ani, która położyła w szafie te nieszczęsne kule i otruła jego bliskich. Całe dnie upływały mu na zabawie z muchą Marzeną w "babciu nie irytuj się". Albo siadali jej na nosie, albo przeszkadzali w oglądaniu ulubionego serialu. 


I tak beztrosko się zabawiali, aż pewnego dnia zdarzyło się coś nieoczekiwanego. Podczas jednej z takich igraszek, Zbyszek wpada do szklanki z babcinymi zębami. A ponieważ mole nie umieją pływać, nie jest mu do śmiechu. Tym bardziej, że nikt nie słyszy jego rozpaczliwego wołania. 
Nagle widzi nad sobą zbliżający się palec babci Ani... 
Tak się zastanawiam, czy zdradzić wam coś jeszcze, czy też zakończyć opowieść na tym momencie grozy...?
Może powiem wam tylko, że koniec jest baaardzo zaskakujący. I baaardzo wzruszający. I sprawia, że robi się tak cieplutko na sercu...


Niezwykła historia osadzona w zwyczajnej, codziennej rzeczywistości. 
Bez kolorowych bohaterów, czarów i fajerwerków. 
Z natrętnym molem, śmierdzącą muchą i pomarszczoną babcią. 
A znajdziemy tu tyle magii, że nie przebiłyby jej tysiące wróżek.

Ksiażka dedykowana jest dzieciom od lat 5. Nie zamierzałam czytać jej na razie mojej trzylatce, ale sama nagle się nią zainteresowała i poprosiła, żebyśmy ją przeczytały przed snem. Tak też zrobiłyśmy.
I do tej pory nie mogę nadziwić się jej fenomenowi. Ta bajka, to jedno z największych moich książkowych zaskoczeń. 
Nigdy bym nie pomyślała, że tak bardzo może przypaść do gustu mojej córce. Słuchała jak zaczarowana. Nie mogła napatrzeć się na ilustracje, a gdy przechodziłam na kolejną stronę, prosiła, żeby wrócić do poprzedniej, bo jeszcze ogląda (fantastyczna robota Pawła Bajewa).
Gdy dotarłyśmy do końca historii, od razu zażyczyła sobie drugiego czytania. Przed snem chciałą jeszcze o Zbyszku porozmawiać, aż w końcu powiedziała, że też chciałaby mieć takiego swojego małego brzydalka Zbyszka. 
Rano po obudzenu przyszła do mnie rano i znowu poprosiła o przeczytania bajki o molu i babci.
To obecnie zdecydowanie jedna z jej ulubionych pozycji książkowych. Na równi z "Zielonym i Czerwonym", którego zna już prawie na pamięć.






To naprawdę wyjątkowa książka. Z przyjemnością zanurzy sięw nią zarówno dziecko, jak i dorosły. 
To historia mola Zbyszka i babci Ani. Dwójki samotnych stworzeń, tak bardzo od siebie różnych, a jednocześnie tak bardzo się wzajemnie potrzebujących.
Bardzo polecam.

Wydawnictwo Tashka

3 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...