wtorek, 17 lutego 2015

O przyjaźni inaczej... - Historia Miksa, Maksa i Meks

"Lubię koty, bo są tajemnicze, bardzo godne i niezależne
- śmiało mogłabym podpisać się pod tymi słowami Luisa Sepulvedy, bo myślę dokładnie tak samo.
Dziś Dzień Kota, więc któż, jak nie kot mógłby być bohaterem mojego dziesiejszego wpisu? 
"Historia Miksa, Maksa i Meks" to nie tylko opowieść o pewnym czarnym kocie, lecz przede wszystkim o niezwykłej przyjaźni - z pozoru niemożliwej. 
I choć radość przeplata się tu ze smutkiem, to lektura tej książki sprawia, że w sercu robi się cieplej, a na otaczający nas świat patrzymy nieco przychylniej...



Uwielbiam odkrywać takie książki. Piękne i wyjątkowe, choć ich pojawieniu się na rynku nie towarzyszyły fajerwerki. 
Uwielbiam też koty, więc nic dziwnego, że od razu polubiłam Miksa, wspaniałego kota o greckim profilu, wiernego towarzysza pewnego chłopca o imieniu Maks
Gdy Maks był mały, wspólnie oddawali się różnym zabawom i psotom. Z czasem chłopiec osiągnął pełnoletność i wraz ze swoim kocim przyjacielem wyprowadził się z domu i rozpoczął studia.
Ich relacja od początku była bardzo bliska - Maks doskonale wyczuwał, co Miks lubi i czego mu brakuje. Oboje traktowali się z szacunkiem i oddaniem, co doskonale podkreślają komentarze autora, które jednocześnie pięknie oddają istotę przyjaźni:

 "Przyjaciel rozumie ograniczenia przyjaciela i we wszystkim mu pomaga." 
"Prawdziwi przyjaciele dzielą ze sobą również milczenie".
"Prawdziwi przyjaciele zawsze opiekują się sobą nawzajem".
"Prawdziwi przyjaciele dzielą ze sobą marzenia i nadzieje".
"Przyjaciele zawsze mówią sobie prawdę".


Niestety los przygotował dla Miksa przykrą niespodziankę. Pewnego dnia kot traci wzrok
Maks robi wszystko, żeby ułatwić mu funkcjonowanie w ich mieszkaniu, ale niestety biedny zwierzak na zawsze musi pożegnać się z tak uwielbianymi przez niego spacerami po dachach. 
Musi zrezygnować z tego cudownego poczucia wolności i przestrzeni...


Pewnego dnia leżąc samotnie przy kaloryferze słyszy drobne kroczki małego zwierzątka, które okazuje się być myszką mieszkającą wśród książek Maksa. 
Nie martwcie się, Miks nie pożre małej bezbronnej myszki, choć udaje mu się ją złapać. Co więcej - zaprzyjaźni się z nią!
Mała, poczciwa gaduła tak go ujęła swoim czarem, że od tej pory nie czuje się już samotny, gdy Maks wyjeżdża. Meks - bo takie imie jej nadaje, staje się jego oczami. Codziennie wskakuje na parapet i opowiada Miksowi z najdrobniejszymi szczegółami, co widzi za oknem. Dzięki temu kot czuje się, jakby wrócił mu wzrok. 
Przyjaciele doskonale się uzupełniają, a dzięki udanej współpracy udaje im się nawet ocalić mieszkanie przed złodziejem! I kto by pomyślał, że może się to udać ślepemu kotu i małej myszce!


Myszka nabiera werwy, kot - nowych sił. Dzięki temu oboje czują, że mogą wszystko.
Myślicie, że niewidomy kot może skakać po dachach? I to z małą, brązową myszką na grzbiecie? 
Niejeden ze świadków takiego wyczynu przecierał oczy ze zdumienia myśląc, że ma przywidzenia. 


Historię opisana przez Luisa Sepulvedę zainspirowały prawdziwe wydarzenia. Jego syn, Maks adoptował w Towarzystwie Przyjaciół Zwierząt małego Miksa, którego spotkał podobny los, jak bohatera książki. Mimo to nie opuszczał go dobry humor, a na jego pyszczku malował się wyraz prawdziwego szczęścia.
Książka dla czytelników w każdym wieku - od lat 3 do 103 :)
Autorką ilustracji jesy Joelle Jolivet znana nam z takich książek, jak "Zoologia" i "Prawie wszystko".


Wszystkim kotom i ich przyjaciołom w dniu ich święta życzymy duuużo szczęścia :)

Wydawnictwo Noir Sur Blanc
Książkę można kupić TU

3 komentarze:

  1. Zaciekawiła mnie ta pozycja... A do tego Córcia ma bzika na punkcie kotów ;-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...