piątek, 12 czerwca 2015

Walenty i spółka. Kryminał dietetyczny

Słodkie pokusy wabią nas na każdym kroku - przy kasie w markecie, w szkolnym sklepiku czy u cioci na imieninach. I jeśli nawet my potrafimy im się oprzeć, to naszym pociechom tak łatwo to nie przychodzi i najczęściej ulegają.
Rzadko kiedy przekonują je racjonalne argumenty o wyższości zdrowej żywności nas słodyczami czy tzw. junk foodem.
Ba, nasze próby przekonania ich do wartościowych posiłków mogą mieć nawet wręcz odwrotny skutek...
Z tym problemem boryka się niejeden rodzic.
Niedawno odkryłam świetną książkę, która może stać się naszym sprzymierzeńcem w walce o wpojenie dzieciom właściwych nawyków żywieniowych - kryminał dietetyczny :-) 



Walenty i spółka, bo taki nosi tytuł, to publikacja nieznanego mi wcześniej wydawnictwa Mobuki.
Cała akcja dzieje się w supermarkecie, gdzie poszczególne grupy spożywcze mają swoje terytoria oraz przedstawicieli. Jest tu więc Walenty Węglowodan, Tęgomir Tłuszcz, Wera Woda, Błażej Białko, którym bardzo zależy na zachęceniu do swoich produktów jak największej rzeszy klientów - zwłaszcza tych najmłodszych i najbardziej podatnych na sugestie i reklamy.
Poza mieszkańcami marketu, poznajemy tu też dwójkę dzieciaków - Kasię i Krzysia. To głównie troska o ich los skłoniła Werę Wodę do wezwania przedstawiciela MZD czyli "Ministerstwa Zdrowia Dzieci". Detektyw dietetyczny dogłębnie przyjrzy się wszystkim składom i etykietom i spróbuje zaprowadzić porządek, tam, gdzie Tłuszcz i Węglowodan trochę się zapomnieli.


W książce znajdziemy sporo istotnych faktów na temat zdrowego odżywiania, które włożono w usta poszczególnych bohaterów i choć niektóre z nich brzmią nieco moralizatorsko, nie przeszkadza to w lekturze.
Całość czyta się lekko, jest sporo zabawnych kwestii, od czasu do czasu pojawiają się krótkie, wpadające w ucho wierszyki.
Na koniec pojawia się możliwość sprawdzenia swojej wiedzy z zakresu zdrowej żywności poprzez udział w olimpiadzie.


Niestety nieco rozczarował mnie słaby wątek kryminalny. Tytuł książki sugerował coś zgoła innego, więc odczuwam pewien niedosyt. Pociesza mnie jednak myśl, że to dopiero pierwsza część i może w kolejnych pojawi się jakaś intrygująca zagadka, którą Detektyw dietetyczny będzie musiał rozwikłać? Tego bym sobie życzyła, jako prawdziwa fanka tego rodzaju literatury :)

Pomysł Moniki Oworuszko na stworzenie książki o takiej tematyce bardzo mi się podoba, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy łatwiej o "junk food" niż o wartościowe produkty. Sama po tej lekturze odmówiłam sobie słodkości przy kilku okazjach - więc działa :)



Wydawnictwo Mobuki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...