10/29/2015

Czytam z maluszkiem

Jak to jest z tym czytaniem od urodzenia? Nie oszukujmy się, noworodek czy kilkumiesięczny maluszek nie potrafi się skupić podczas czytania książki. Z czasem jest nieco lepiej, ale wtedy z kolei przychodzi ogromna ciekawość świata i roczny szkrab sam porywa nam czytaną książkę i z zapałem ją kartkuje.
Nic w tym złego - wręcz przeciwnie. Jeśli już w tym wieku książki go interesują, to bardzo dobrze rokuje ☺. Dlatego warto otaczać maluchy książkami od najmłodszych lat - nawet, jeśli początkowo wytrzymują zaledwie chwilkę, a potem sami porywają książkę.
Co więc najlepiej czytać takim maluszkom?


W przypadku mojej pierwszej córy, nasza biblioteczka nie była jeszcze zbyt bogata. Najczęściej czytaliśmy jej wiersze Tuwima, które po jakimś czasie znaliśmy na pamięć i nawet, gdy porywała nam książkę, mogliśmy je recytować. Prawdziwym hitem okazały się jednak "Daktyle" Danuty Wawiłow.
Towarzyszyły mojej pierworodnej "od brzuszka" i potem bardzo często po nie sięgaliśmy. Ilustracje Edwarda Lutczyna doskonale pamiętam jeszcze z własnego dzieciństwa.
Teraz na rynku jest ogromny wybór książek z kartonowymi stronami i o zaokrąglonych rogach. Nie tylko te obrazkowe, służące do wyszukiwania szczegółów, ale też tradycyjne utwory w poręcznym formacie i z odnowioną grafiką.
Tak jak np. książki, które dziś chcę wam pokazać, klasyka Chotomskiej bardzo ładnie wydana, a do tego dwujęzyczna.




"Smok ze smoczej jamy", to niejako obowiązkowa lektura dla moich krakowianek, a jeśli jej treść jest zbyt długa dla rocznego szkraba polecam "Kurczę blade" - rymowane, zabawne ze świetnymi, kultowymi ilustracjami Lutczyna.





W naszym przypadku u roczniaka najlepiej sprawdzają się rymowanki w ciekawej oprawie graficznej, czyli zarówno coś dla ucha, jak i oka ☺. W codziennym obiegu jest też cudowny "Gałgankowy skarb" i "Bajka o niedźwiedziach".

Napiszcie, co sprawdza się u was :)

Wydawnictwo Babaryba




9 komentarzy:

  1. "Kurczę blade" jest u nas hitem już od roku. Córka już zna na pamięć rymy i je za mnie kończy 😊 dokupiłam też "Smok ze..." Nie jest już tak ciekawa a Ali nie interesuje wcale. O "gałgankowym" słyszałam same pozytywy, ale na razie sobie darowałam. Cały regał wypchany Ali książkami, już nie mam gdzie ich trzymać 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne ilustracje od razu przyciągają wzrok maluchów. Najczęściej jednak sprawdzają się moje książki jeszcze z czasów dzieciństwa, np. Momo - kwestia też odpowiedniej modulacji głosu przy czytaniu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mojej rocznej córki hitem jest obecnie: Gałgankowy skarb, Gdzie idziemy?, Jest tam kto?, Już jadę Tulleta i Piłka Eli :) Tych książeczek potrafi wysłuchać z zainteresowaniem :) Zaczyna też się interesować książkami Carla: Bardzo głodną gąsienicą i Miś patrzy. I jeszcze Kochane zoo od paru miesięcy ciągle w użyciu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. My uwielbiamy serię o Maksie duetu Lindgren i Erikkson.s ostatnio w bibliotece znalazłam książeczkę 'bardzo głodna gąsiennica ' Eric Carle i to dla nas prawdziwy hit

    OdpowiedzUsuń
  5. My uwielbiamy serię o Maksie duetu Lindgren i Erikkson.s ostatnio w bibliotece znalazłam książeczkę 'bardzo głodna gąsiennica ' Eric Carle i to dla nas prawdziwy hit

    OdpowiedzUsuń
  6. My uwielbiamy serię o Maksie duetu Lindgren i Erikkson.s ostatnio w bibliotece znalazłam książeczkę 'bardzo głodna gąsiennica ' Eric Carle i to dla nas prawdziwy hit

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas tego typu małe kartonówki powracają aktualnie do łask i są odkopywane z dna szafeczki ale teraz to Córcia sama sobie je czyta.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój starszy syn uwielbiał serię książeczek Mały samochodzik, Mały kotek itp. Miał ich naprawdę sporo i były to jego ulubione książeczki.

    Teraz uwielbia serię o Tupciu i Elmerze...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Maluszkowe inspiracje , Blogger