niedziela, 3 lipca 2016

Steam Shot Bissell, czyli jak szybko i skutecznie pomóc sobie w domowych porządkach - test produktu

Do perfekcyjnej pani domu mi daleko, ale lubię uporządkowaną przestrzeń w moim domu - problem w tym, że codzienna praca, dojazdy, domowe obowiązki i zabawy z dziećmi wypełniają moją dobę po brzegi - czas na sprzątanie mam więc mocno ograniczony. Pozostają weekendy, ale i wtedy nie mam ochoty poświęcać całego pięknego dnia na bieganie ze ścierką i odkurzaczem. 
Szukam więc na rynku rozwiązań, które pomogłyby mi w sprzątaniu wykorzystując przy tym minimalną ilośćmojego czasu - ma być szybko, dokładnie i skutecznie. 
Dziś po kilkutygodniowych testach chcę wam przedstawić jeden taki przedmiot - moją domową tajną broń - urządzenie do czyszczenia parą Steam Shot Bissell.


W pudełku, poza urządzeniem czeka na nas cała plejada sprzętów - mniejszych i większych szczotek, końcówek i rur, do tego 2 szmatki z mikrofibry i frottowa nakładka.


Urządzenie jest banalne w obsłudze - wystarszy odkręcić górną nakrętkę, wlać do środka wodę (zwyczajną kranówkę), zakręcić, podłączyć kabel do kontaktu i poczekać, aż przestanie świecić czerwona lampka. Po chwili możemy zaczynać "strzelać" parą :)
Urządzenie wykorzystuje jedynie siłę gorącej pary wodnej i w ten sposób usuwa prawie 100 % bakterii z czyszczonych powierzchni, bez użycia jakichkolwiek środków czystości.
Czyścik parowy Bissell wykorzystuje skoncentrowaną parę pod wysokim ciśnieniem. Liczne przyssawki w zestawie pozwalają wykorzystać urządzenie do czyszczenia różnych miejsc, nawet tych trudnodostępnych.


Ci z Was, którzy już nas dobrze znają, domyślają się, że testując takie urządzenie postanowiłam dać mu zadania naprawdę hard core'owe, żeby nie było, że sprawdziłam je na lekko zakurzonych powierzchniach, czy nawet świeżym tłuszczu. Jak test, to test :) Tym bardziej, że widziałam w sieci kilka testów, które nie do końca mnie przekonały

Pierwszym miejscem, w którym wykorzystałam Steam Shota były okna w naszym domu. 
Mycie okien to jedna z czynności, któych nigdy nie lubiłam - mam bzika na punkcie zacieków, które jakoś zawsze doskonale widzę, ku irytacji pozostałych domowników :)
Do czyszczenia okien użyłam ściągaczki do szyb i luster - rezultat naprawdę mnie zaskoczył. Udało mi się umyś okna ekspresowo, dokłądnie i bez jakichkolwiek detergentów. Podobnie czyścik poradził sobie z lustrami (ta sama końcówka).
Poziom pierwszy uznałam więc za zaliczony :)


Nadeszła pora na prawdziwy test i blaszkę po grillowaniu z dość starymi, trudnymi do usunięcia zabrudzeniami. Tu wykorzystałam dyszę rozpryskową (ten długi, stożkowy dziubek) i szczotki do szorowania zabrudzeń. Początkowo czyścik usuwał jedynie świeższe zabrudzenia pozostawiając te najgorsze bez zmian. Myślałam więc, że przesadziłam z tym zadaniem i zwykła woda (nawet w postaci gorącej pary) nie da rady z czymś takim. Pozostawiłam blaszkę na kilkanaście minut i gdy wróciłam do niej, żeby wyszorować ją gąbką (szorstką jej stroną), cały brud powoli puszczał. Zafundowałam więc blaszce jeszcze jedną "parową kąpiel" i znowu szorowanie gąbką.


Efekt tej "walki" możecie zobaczyć poniżej :)
Nie było łatwo, ale przyznacie chyba, że się udało.


Pomyślałam więc, że najlepszą próbą dla Steam Shota, będzie wizyta w mieszkaniu, które należało uporządkować po niechlujnych lokatorach. Tam okazji do testowania było naprawdę sporo, więc było co robić.
Zaczęliśmy od mocno zanieczyszczonej umywalki, z widocznie starym brudem.


Zero detergentów i oto efekt po 3 minutach pryskania parą Steam Shota i przetarciu ściereczką z mikrofibry.


Na kolejny ogień poszły przestrzenie pomiędzy płytkami - brudne fugi. Tu świetnie pasuje specjalna  płaska szczoreczka widoczna poniżej.


Oto fragment stanu przed czyszczeniem:


i po nim.


Reasumując - tłuszcz nie schodzi łatwo, ale urządzenie bardzo dobrze go rozpuszcza i ułatwia usuwanie, najlepszy efekt czyścik daje podczas czyszczenia okien, luster i ceramiki łazienkowej.
W domu pełnym maluchów, możliwość szybkiego pozbycia się zabrudzeń i bakterii są na wagę złota.
Czyścik użytkuje się bardzo prosto i efekty są naprawdę dobre.
A przy okazji cena nie zwala z nóg :) Polecam!

Bissell Steam Shot

1 komentarz:

  1. Bardzo dziękuję za tą recenzję. Akurat chcę kupić taki czyścik parowy, bo również nienawidzę mycie okien (zawsze pada lub świeci słońce, a wiadomo - słońce=zacieki). Zawsze mam wrażenie, że bardziej je brudzę ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...