sobota, 9 sierpnia 2014

Dobranocka nie zastąpi bajeczki przeczytanej przez rodziców

Renata Piątkowska ma wyjątkowy dar rozumienia, co dzieje się w główkach małych przedszkolaków. Tego, jak postrzegają one świat, co je niepokoi, a co bawi.
Pewnie dlatego potrafi nawiązać z nimi szczególną więź poprzez swoje książki.
Dziś przedstawię wam dwie ksiażki jej autorstwa, bohaterem każdej z nich jest kilkuletni chłopczyk.
Zarówno Marcinek, jak i Tomek chodzą do przedszkola i przeżywają bardzo ciekawe przygody :)


Pierwsza z książeczek to "Paluszki czyli o dziesięciu takich, co nigdy się nie nudzą".
Jak można domyślić się po tytule, jest to opowiadanie o paluszkach.
Jeśli zastanawiacie się, co takiego można napisać o paluszkach, co więcej - jak może z tego powstać cała książka, to powiem wam, że wyobraźnia autorki okazała się jak zwykle niezawodna.
Paluszki Marcinka od rana do wieczora mają całą masę roboty.
Rano budzą się i wygrzebują spod ciepłej kołderki, przy śniadaniu robią kulki z chleba i wrzucają je do mleka, albo zakradają się do cukiernicy :)
W przedszkolu również nie próżnują - układają puzzle, lepią plastelinę, układają wieże z klocków, bawią się zabawkami, malują obrazki, a czasami nawet podłubią w nosie :)
Podczas obiadu ostrożnie niosą łyżkę do buzi, a gdy nikt nie widzi podskubują naleśnik.
Nie mogą narzekać na nudę.
W drodze do domu też potrafią sobie znaleźć zajęcie, to zerwą kwiatek, to wyciągną biedronkę z kałuży. W domu rączki zamieniają się w skrzydła, kiedy tata bawi się z Marcinkiem w samolot.
To oczywiście nie koniec paluszkowych przygód.
Zanim ponownie znikną pod ciepłą kołderką sporo się jeszcze wydarzy.


Paluszkowe opowiadanie napisane jest bardzo lekko i zabawnie. Towarzyszy mu cała masa ilustracji Joli Richter-Magnuszewskiej.
Historia jest na tyle ciekawa, że choć ma prawie 30 stron, wcale nie dłuży się naszej córeczce.
Wręcz przeciwnie, przez całą lekturę ogląda obrazki i przygląda się swoim paluszkom, żywo komentując ich przygody.





Kolejną ciekawą pozycją pani Renaty skierowaną do maluchów jest ksiażka p.t. "Opowiadania dla przedszkolaków".


Tu narratorem jest mały Tomek. Każde z opowiadań rozpoczynają słowa "jak ja lubię, gdy..." albo "jak ja nie lubię...".
Tomek opowiada nam przeróżne historie, jakie mu się przytrafiły. Mówi o kłopotach z zasypianiem podczas przedszkolnej drzemki i o tym, jak mu w tym pomaga pewien czarny lew, o tym, jak pewnego dnia wyciął w zasłonie dziurę, żeby zrobić płaszcz dla swojego rycerza, o tym, jak jego kolega Filip przyniósł do przedszkola swoją myszkę Balbinę, o swoich marzeniach podczas obiadu, o tym, jak obciął gałęzie choinki swojej sąsiadki, żeby zmieściły się pod nią prezenty, a także o tym, jak udało mu się trafić na zupełnie wyjątkowe jabłko - z robaczkowym lokatorem.
Te i wiele innych historii Tomek opowiada z takim zapałem, że słucha się ich z prawdziwą przyjemnością.
Jest ich tu naprawdę sporo, bo aż 20. Każde z nich zajmuje ok. 5 stron (oczywiście nie stron pełnych tekstu, bo zdarzają się tu też całostronicowe ilustracje Iwony Całej).


W całej ksiażce ilustracji jest stosunkowo niewiele, ale towarzyszą każdemu z opowiadań - większe lub mniejsze.




Obie książki są w twardych oprawach.
To ciepłe, zabawne historie pokazujące nam świat widziany oczami dziecka.

A na koniec posłużę się fragmentem wypowiedzi pani Renaty (źródło):
 "Rośnie nam pokolenie dzieci, które przerzucają się nazwami gier komputerowych i imionami bohaterów z kreskówek, dzieci ze słuchawkami w uchu i komórką w kieszeni. Znak czasów - można by rzec. Ale wiem doskonale, że mimo to, one czekają na chwilę kiedy mama lub tata weźmie je na kolana i otworzy książkę. Kiedy ten rodzic będzie cały dla nich. Bo żadna dobranocka nie zastąpi całusa i bajeczki przeczytanej przez mamę".

"Paluszki czyli o dziesięciu takich, co nigdy się nie nudzą" oraz "Opowiadania przedszkolaka" ukazały się nakładem  wydawnictwa Bis.

4 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...