sobota, 2 sierpnia 2014

Pingwinek PinGO

 Nasza córka od zawsze jest bardzo ruchliwa i ciekawa świata. 
Nawet gdy jest bardzo zmęczona, nie w głowie jej spanie.
Obstawiam, że jak będzie większa, chętniej będzie wdrapywać się na drzewa niż wozić w wózku lalkę.
Mimo tego aktywnego trybu życia i wdrapywania się na wszystko, co znajduje się w jej zasięgu, jakoś szczęśliwie rzadko nabija sobie guza. 
Ale, jak mawiają "przezorny zawsze ubezpieczony" :) 
Od niedawna w naszej lodówce "mieszka" coś, co w razie jakiegokolwiek stłuczenia może przynieść ulgę.


To "coś" to żelowe kompresy ukryte pod postacią uroczego pingwinka  :)
Mieliśmy kiedyś tzw. "misia na guzy" czyli małego misia z doczepioną do niego plastikową kostką, którą wcześniej należało schłodzić w lodówce. Owczem było to zimne, ale kostka nie była niczym otulona, a co za tym idzie - wilgotna i nieprzyjemna w dotyku. Jednak najgorsze w niej było to, że była po prostu twarda i nie można było zrobić z niej okładów ani otulić całego miejsca stłuczenia.

W przypadku PinGO jest to jak najbardziej możliwe i bardzo łatwe.
W środku pingwinka  znajduje się wkład żelowy, który również należy wcześniej schłodzić w lodówce (czy zamrażarce). Następnie wkładamy go do specjalnej kieszonki (zapinanej na mocny zamek) i pingwinek jest gotowy do użytku.


Teraz wystarczy tylko przyłożyć go do bolącego miejsca i dziecko (podobnie zresztą jak dorosły) poczuje przyjemny chłodek. Całość da się odpowiednio dopasować do bolącego miejsca.
Ładna wizualnie postać pingwinka dodatkowo pomoże zwalczyć uczucie strachu naszego malucha przed takimi okładami.
Gadżet może być bardzo pomocny podczas gorączki - szybko pomoże schłodzić rozpalone czoło, jest dużo bardziej poręczny i milszy w dotyku niż mokry ręcznik. Poza tym dłużej pozostaje chłodny.


W zestawie z pingwinkiem znajdują się 2 żelowe wkłady. To bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ mając jeden wkład w zapasie łatwo po niego sięgnąć, gdy pierwszy przestanie już chłodzić bolące miejsce. Wymiana kompresów chłodzących w PinGO trwa zaledwie chwilkę - wyjmujemy jeden i wkładamy kolejny.
Wkłady są wielokrotnego użytku, więc posłużą długo i niczego nie musimy dokupować.

Żelowe wkłady mogą nie tylko chłodzić, ale także ogrzewać
W tym celu należy je włożyć do kuchenki mikrofalowej lub gorącej wody. 
Tak przygotowany pingwinek może przynieść ulgę bolącemu brzuszkowi, chorym zatokom i pełnić rolę termoforka. Zresztą może pomóc nie tylko maluchom - mamy karmiące również mogą docenić jego zalety. 


PinGO został w całości wyprodukowany w Polsce przez Lullalove.
Jest lekki, niewielki i poręczny.
Można go kupić TU.

3 komentarze:

  1. Ciekawy gadżet. My używaliśmy takiego zwykłego kompresu żelowego. W małym rozmiarze. W trakcie porodu położne wyszukały mi taki gigantyczny (nie wiem ile się na latały żeby go znaleźć). Rewelacja. Teraz ten mały pomaga mi także przy bolesnych miesiączkach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super! Chyba się skuszę, bo nawet ostatnio się zastanawiałam, co mogę przyłożyć do czółka zimnego podczas gorączki, co nie byłoby nieprzyjemnie mokre. Na pewno się przyda, no i teraz w lato jest więcej przygód.:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...