sobota, 29 listopada 2014

Czytam sobie - Składam słowa

Od niedawna są z nami trzy nowe pozycje znanej i lubianej przez nas serii Czytam sobie.
Pewnie dobrze je znacie, ale gdyby ktoś jeszcze o niej nie słyszał, to powiem tylko, że seria ta ma zachęcić dzieci do samodzielnego czytania i rozbudzić w nich miłość do książek - i chyba jej się to udaje :)



Seria "Czytam sobie" to metodycznie przygotowany program wspierania nauki czytania u dzieci (5-7 lat).

Obejmuje on 3 poziomy zaawansowania:

1. poziom "SKŁADAM SŁOWA"
2. poziom "SKŁADAM ZDANIA"
3. poziom "POŁYKAM STRONY"

Książeczki z tej serii pokazywałam wam już kilkakrotnie (tu) - dziś kolejna porcja. 
Trzy nowe pozycje z poziomu pierwszego.
Książeczki zawierają 150-200 słów w tekście. Znajdziemy tu ćwiczenia głoskowania, 23 podstawowe głoski i piękne kolorowe ilustracje, które uzupełniają nam treść.


Na początek "Franek i miotła motorowa" Agnieszki Frączek - to opowieść o pewnym zwariowanym ptaku o imieniu Franek i jego psotach na latającej miotle.
Szalone popisy Franka wprowadzają w mieście nie lada zamieszanie, bo "psotny Franek plus motorowa miotła to pewne tarapaty!"



Na końcu każdej książki jest strona z naklejkami, które są dodatkową atrakcją dla maluchów :)


W książeczce Zofii Staneckiej "Kacper i Plaster" również spotykamy psotnego bohatera. Tym razem nie jest to Franek, lecz zwariowana fretka o imieniu Plaster.
Plaster jest przyjacielem Kacpra, który pewnego dnia postanawia zabrać go ze sobą do szkoły.
Szybko okaże się, że nie był to dobry pomysł, bo Plaster prawie rozniesie szkołę :)
Na szczęście w porę udało się ujarzmić szaloną fretkę :)
Co tu dużo mówić - "Fretka na lekcji to jednak murowana katastrofa!





Na koniec coś z serii "Czytam sobie. Fakty" - "Teoria pana Alberta" Anny Czerwińskiej - Rydel.
Biografia Alberta Einsteina dla maluchów :)
Czemu nie! Przecież i on był kiedyś małym, ciekawym świata chłopcem, a nie od razu siwym naukowcem.





Książeczki z serii Czytam sobie wydaje Egmont.
Można je znaleźć TU.

5 komentarzy:

  1. Ja bardzo lubię, my kupujemy na razie te z pierwszego poziomu, chociaż strasznie krótkie. Ale zanim Polka się nauczy czytać to jeszcze kilka lat minie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja i owszem uważam , zę to fajna forma nauki, ale żeby taką książkę mieć trzeba dać dziecku zestaw happy meal , które ono zje i jeżeli macie czyste sumienie to spoko, dla mnie to paranoja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alez nie! Ksiazeczki najzwyczajniej mozna kupic w wiekszosci ksiegarni ok.10 zl szt :-) przynajmniej my tak robimy :-) owszem, podobno daja je tez w MD ale nie znam szczegolow :-)

      Usuń
  3. nie ma problemu z wypożyczeniem tej serii w bibliotekach, np. w Wawie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...