sobota, 8 listopada 2014

Pobawmy się!

Jakiś czas temu marka Fisher price rozpoczęła kampanię, która ma na celu przypomnienie rodzicom, jak ważna w rozwoju dziecka jest zabawa. Kampanię wspierają m.in. Kamila Szczawińska, Beata Sadowska czy Karolina Malinowska.
Ekspertem merytorycznym kampanii "Pobawmy się" jest psycholog dr Justyna Korzeniewska, która przygotowuje artykuły pełne wskazówek, jak bawić się z dziećmi i co daje taka zabawa.
Warto się z nimi zapoznać i pamiętać, że dzieci najlepiej uczą się właśnie podczas zabawy, a edukacja jest tylko jej skutkiem ubocznym :)
W artykule, który dziś chcę wam przedstawić, dr Korzeniewska podpowiada, jak zabawa może zmotywować dziecko do mówienia. Począwszy od reagowania na jego płacz, poprzez zachęcanie do gaworzenia i nagradzanie uśmiechem pierwszych dźwięków mowy, aż po różne zabawy dźwiękowe mające na celu przyswojenie maluchowi melodii i struktury języka.



dr n. hum. Justyna Korzeniewska – psycholog
 GUGANIE A ROZMAWIANIE

Pierwszy rok życia dziecka określany jest jako niemowlęcy, co sugeruje, że jego wyróżnikiem jest brak mowy. Okres między pierwszymi urodzinami a ukończeniem trzech lat nazywamy poniemowlęcym, a jego cechą charakterystyczną ma być jakaś zmiana w mowie dziecka w stosunku do czasu, gdy nic mówiło. Nazwy te są nieadekwatne, bo pierwsze trzy lata życia dziecka to okres najintensywniejszego rozwoju mowy i największy postęp w komunikacji z otoczeniem. Noworodek przecież jeszcze nic nie mówi a trzylatek już w pełni komunikuje swoje potrzeby, relacjonuje zdarzenia, snuje monologi. Jest to imponujące tempo jeśli odniesie się je do czasu, jaki osoba dorosła potrzebuje, żeby opanować biegle nowy język.

Rozdźwięk między nazwami wczesnych okresów rozwoju dziecka a tym, co się faktycznie podczas nich dokonuje w aspekcie mowy, wynika z błędnego założenia, że mowa to tylko wydawanie artykułowanych dźwięków – głosek, sylab, słów. Najpierw jednak dziecko musi zrozumieć jakie to ma znaczenie i po co ono ma to robić. Dopiero gdy odkryje, że na jego aktywność wokalną – płacz, krzyk, pisk – ktoś reaguje, będzie robić to częściej i lepiej, czyli będzie rozwijać mowę. Dlatego pierwszą zachętą do mówienia jest interpretowanie płaczu dziecka i odpowiadanie na niego zgodnie z tym, co sygnalizuje np. głód, ból, zmęczenie, zimno, nudę, tęsknotę. Dzięki temu dziecko odkrywa, że poprzez zabawy głosowe zaspokaja swoje potrzeby. Doniosły krzyk z głodu prowokuje mamę od przyspieszenia karmienia, a tęskne kwilenie daje sygnał do przytulenia, pogłaskania po główce, potrzymania za rączkę, czyli zrobienia tego, czego maluch w danej chwili potrzebuje. To jest pierwsza ważna rozmowa między dzieckiem a rodzicem, mimo, że nie padły jeszcze żadne słowa. Zachęca to dziecko do aktywności i ekspresji siebie poprzez wydawanie różnych dźwięków.
Kolejnym paradoksem w przekonaniach dorosłych na temat rozwoju mowy dziecka jest pogląd, że następuje on na drodze naśladowania mowy słyszanej w otoczeniu. Z pewnością nie dotyczy to początku tego procesu. Pierwsze dźwięki wydawane przez dziecko – gruchanie, głużenie, gaworzenie – nie są przez nie słyszane w otoczeniu. Dorośli ani starsze dzieci nie mówią w taki sposób. Są to oryginalne wypowiedzi maluchów, przez nie tworzone, a nie naśladowane. Dźwięki takie (wokalizacje) należy nagradzać i wzmacniać poprzez uśmiech, mówienie lub imitację wydawanych przez dziecko dźwięków. Bogata i zróżnicowana ekspresja wokalna, stopniowo przechodzi w artykułowaną mowę. Przełom w mowie dziecka następuje, gdy rozwinie ono zdolność uważnego słuchania i usłyszy przerwy pomiędzy słowami w wypowiedziach dorosłych. Początkowo wypowiada ciągi sylab nie robiąc między nimi przerw. Z czasem dzieli je na dwusylabowe i powstają piękne słowa mama i tata. Przemawianie do dziecka z dobrą dykcją, akcentując przerwy pomiędzy słowami, pomaga mu przyswoić melodię i strukturę języka, zbudowanego ze słów. Można to wzmacniać poprzez zabawy grzechotkami, piszczkami, czy szeleścikami umieszczonymi w zabawkach, ponieważ dziecko korzystając z nich samodzielnie - trącając je przypadkowo i prowokując w ten sposób wydawanie dźwięków, nie robi adekwatnych przerw. To ważne zadanie rodzica aby używać grzechotek i zabawek grających z przerwami, w schemacie: dźwięk – przerwa, sygnał – cisza. Podczas pauzy dziecko przetwarza słyszane dźwięki i może zasygnalizować, że chce dalej słuchać. Ten sygnał to poruszenie, wokalizacje, gaworzenie, które należy nagrodzić kolejną porcją miłych dźwięków. Taka zabawa to piękny dialog między rodzicem a dzieckiem, w którym partnerzy „mówią” naprzemiennie.

Ważną umiejętnością znaczącą dla rozwoju mowy jest lokalizowanie źródła dźwięku, która potem jest używana do pomocniczego odczytywania mowy z ust. Wspomaganie tej umiejętności polega na zabawach z prezentowaniem dźwięków z różnych stron, tak by dziecko odwracało głowę w ich stronę. Dobrze uzupełniać je przemawianiem do maleństwa w pozycji twarzą w twarz, aby mogło obserwować twarz rodzica i śledzić jego mimikę. Dziecko sowicie nagradza wysiłki rodzica uśmiechami i badaniem jego twarzy paluszkami, przytulaniem, całowaniem.
Od wymawiania sylab, dziecko dzieli już tylko jeden krok do wypowiadania całych słów, a tym krokiem jest słuchanie pojedynczych wyrazów. Dobrą pomocą w nauce mówienia będą zabawki, które odtwarzają odrębne hasła. Mowa słyszana w otoczeniu to ciąg słów, zlewających się w całość.
Trudno wyróżnić z nich „cegiełki” języka. Następuje to zdecydowanie szybciej, gdy rodzic uzupełnia zabawkowe lekcje słownika zabawami w nazywanie. Wskazuje np. części ciała, przedmioty w otoczeniu, czynności dziecka i nazywa je słowami lub prostymi wyrażeniami. Należy pamiętać o dobrej dykcji, jednoznaczności połączenia przedmiotu i jego nazwy oraz wyjaśnianiu znaczenia
słów poprzez gesty. Po zastosowaniu tych zaleceń, szybko można przejść do następnego etapu – zadawania pytań, na które odpowiada dziecko. Teraz już potrafi pokazać „gdzie lala ma oko?”, „gdzie jest piesek?”, „jaki duży urosnę?”. To sygnał, że rozumie mowę, czyli zmienił się z „niemowlaka” w „mowlaka”, a za chwilę będzie małym gadułą.

Dr n. hum. JUSTYNA KORZENIEWSKA, psycholog. Swoje doświadczenia zawodowe zdobywa i wykorzystuje w pracy w Instytucie Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Kwalifikacje profesjonalne podnosiła również na rocznym stażu w Bostonie, w Stanach Zjednoczonych. Szczególnie interesuje się psychologią zdrowia, funkcjonowaniem mózgu i możliwościami stymulowania rozwoju dzieci zdrowych, a także chorych i niepełnosprawnych. Zainteresowania te znajdują odzwierciedlenie w prowadzonych badaniach naukowych i profesjonalnych publikacjach. Jest autorką książki „Rozmowy z dzieckiem. Proste odpowiedzi na trudne pytania”,  która jest efektem wielu spotkań z dziećmi i zmagań z ich ciekawymi pytaniami. Współautorka książki i płyty „Mamo tato co ty na to? O opiece, pielęgnacji i rozwoju Waszego maleństwa. Dzieciom zawdzięcza stałą ciekawość świata, pragnienie poznawania ludzi i odkrywania nowych form aktywności. Kolekcjonuje nietypowe zabawki, kołysanki i bajki.


Wpis powstał w ramach kampanii marki Fisher Price - "Pobawmy się!"

2 komentarze:

  1. Uwielbiam zabawki od nich są świetne nawet dla najmniejszych szkrabów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. JA wychowałam córke na zabawkach z Fishera i maja pełnoprawną możliwości wiązania jakości z ceną!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...