sobota, 16 maja 2015

Wierszem czy prozą?

Ciekawe, jaki rodzaj lektur preferują wasze pociechy. Czy są to rymowane, rytmiczne utwory, łatwo wpadające w ucho i zapadające w pamięć czy też raczej literatura niewierszowana z ciekawie poprowadzonym wątkiem fabularnym?
U nas bywa różnie, w zależności od nastroju - córka jest już w takim wieku, że sama wybiera to, na co w danej chwili ma ochotę. 
Dziś mam dla was 2 propozycje książek - jedna dla miłośników wierszy, a druga - prozy :).



Na początek wierszowane zagadki Wojtka Łuszczykiewicza, wokalisty zespołu Video - "Dlaczego? Dlatego" z ciekawymi ilustracjami Piotra Wadowskiego.
Zarówno autor, jak i ilustrator są ojcami dwóch córek, więc to poniekąd dla nas pozycja obowiązkowa :)


Po otwarciu książki natychmiast zwraca uwagę jej warstwa graficzna - dynamiczne ilustracje, wyraziste kolory i zróżnicowana czcionka robią wrażenie. Wiersze pana Wojtka bardzo mi się podobają. W bardzo zabawny i błyskotliwy sposób opowiadają o zwierzętach.
W swoje rytmiczne wersy autor wplótł w ciekawy sposób liczne związki frazeologiczne, np. "harować, jak wół", "przełamywać lody", "pozielenieć z zazdrości", "nabierać wody w usta",  "wyjść na ludzi", "wyjść z cienia". 
Pomysł z dwuznacznymi sformułowaniami jest naprawdę fantastyczny. Taka lektura na pewno wzbogaci dziecięce słownictwo - nowe sformułowania podane w dowcipny sposób na dłużej zapadną w pamięć.
Czytanie tych wierszyków sprawi frajdę nie tylko dzieciom, ale także czytającym im rodzicom :)





Druga propozycja to książka Izabeli Mikrut "A moja ciotka".
To z kolei krótkie opowiadania o szalonej, optymistycznej i bardzo kreatywnej cioci, jedynej w swoim rodzaju :)
Każda z historyjek to 3-4 strony, powiększona czcionka zachęci nasze pociechy do samodzielnego czytania. Z tyłu książki przeczytamy, że tytułowa ciotka to taka dorosła Pippi Pończoszanka i dokładnie takie miałam wrażenie podczas lektury :)
Przygody ciotuni są co najmniej niezwykłe, już w pierwszej opowieści, kiedy prosi ślusarza, żeby udzielił zagubionym żurawiom instrukcji formowania klucza albo jak to fakt zostania multimilionerką sprawiał jej same kłopoty, skutkiem czego zamknęła swoje "multimiliony" w słoiku po ogórkach, żeby odzyskać dawną harmonię :)
Słowem trudno się nudzić przy tak temperamentnej i niecodziennej osobie.






Obie książki ukazały się nakładem Wydawnictwa Muza

2 komentarze:

  1. Nie podejrzewałabym Wojtka Łuszczykiewicza o takie zapędy, a tu całkiem ładnie się zapowiada ta książeczka ;-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...