środa, 30 grudnia 2015

Poczytaj mi... prawdziwe baśnie!

Od studiów jestem uzależniona od regularnych wizyt w Empiku. Wchodzę tam przy każdej okazji i z dziką radością buszuję między regałami. Mam swoje ulubione działy, ale zawsze z zaciekawieniem przeglądam półki z nowościami - od jakiegoś czasu również tymi dziecięcymi :)
Często kupuję przez internet, ale zakupy na odległość nigdy nie dadzą mi tego, co tak lubię - możliwości obcowania z prawdziwą książką. W ten sposób nigdy nie poczuję po palcami faktury jej papieru i okładki, nie poznam jej zapachu i nie zrobi na mnie takiego wrażenia wizualnego, jak na żywo.
Wiadomo, że w dzisiejszym świecie, kiedy wszystko dzieje się tak szybko, coraz trudniej znaleźć czas na leniwe zakupy w księgarni. Niemniej jednak, co jakiś czas funduję sobie tę przyjemność i dzięki temu udało mi się poznać kilka prawdziwych perełek - jak choćby te, które dziś chcę wam pokazać. PRAWDZIWE baśnie.


Wszystkie te książki są w oprawie graficznej genialnej włoskiej ilustratorki Manueli Adreani. Jej kreska zachwyciła mnie już jakiś czas temu i pisałam o tym TU.
Ale kiedy niedawno zerknęły na mnie z księgarskiej półki 3 nowo wydane książki (i to jakie książki!), po prostu nie mogłam przejść obok nich obojętnie :) Tym bardziej, że choć wyglądają jak prawdziwe dzieła sztuki, kosztują naprawdę niewiele.

Ale nie tylko oprawa graficzna zasługuje na uwagę - choć niestety bywa tak, że książka jest ładnie wydana i na tym koniec, bo jej treść pozostawia wiele do życzenia.
Tu zarówno ilustracje, jak i treść są na najwyższym poziomie.
Niektórzy pewnie mrukną pod nosem, cóż może być zaskakującego w Królewnie Śnieżce, Czarnoksiężniku z Krainy Oz czy w Małym Księciu. Klasyka to klasyka.
Nic bardziej mylnego, Kochani!

Mam w domu co najmniej kilka egzemplarzy Śnieżki i wierzcie mi, że są to tylko jej niezbyt udane namiastki.
Wbrew pozorom, to kupując tradycyjne baśnie mam najwięcej obaw, bo nie zależy mi na przeinaczeniach i wygładzeniach, tak popularnych wśród dzisiejszych wydań baśni dla dzieci. Te wersje są dla mnie kompletnie bezwartościowe, nie posiadają tego, co w baśniach jest niezwykłe - całej ich magii. Z pewnością nie są to baśnie, które pamiętam z własnego dzieciństwa, które wtedy wyryły się w mojej pamięci na zawsze. Baśnie, w których zło jest prawdziwym złem, w których zdarza się i przemoc i brutalność, aby na koniec zwyciężyło prawdziwe dobro. To BAŚNIE z krwi i kości - jeśli znacie prawdziwą twórczość Grimmów, wiecie, o co chodzi. Wiadomo, że ich oryginalne  wersje były wielokrotnie upraszczane, wygładzane i przystosowywane do aktualnych czasów, ale to, co spotykamy dziś w infantylnie kolorowych książeczkach, nie mają z prawdziwą baśnią zupełnie nic wspólnego.

Skoro więc jesteśmy przy Grimmach, zacznijmy od Królewny Śnieżki.


Niby każdy zna, niby każdy czyta, a czy na pewno każdy z nas pamięta, jak zła macocha przemieniała się w kruka? Albo jak trzykrotnie próbowała uśmiercić Śnieżkę? A krasnoludki, przecież w dzisiejszych wersjach są nudnymi postaciami, kompletnie bez wyrazu, w prawdziwej Śnieżce krasnoludki miały sporo do powiedzenia, a jakie były charakterne!
Motyw zlecenia zamordowania królewny i przyniesienia jej serca w szkatule również gdzieś zniknął, częściej natomiast spotyka się "ugrzecznioną wersję" - pozostawienie jej w lesie.
Oczywiście powie ktoś, zależy kto co lubi. Ja zdecydowanie kocham Śnieżkę prawdziwą, ze wszystkimi odcieniami emocji towarzyszącymi lekturze jej przygód. 
Baśnie, które dziś wam prezentuję to wersje dla dzieci od lat 6 i naprawdę nie znajdziemy tu takich fragmentów, które wymagałyby cenzury - nie ma obaw :)
Są natomiast oparte na prawdziwych motywach, choć oczywiście nieco skrócone.
Książki są objętościowo naprawdę spore, 80 stron - znakomite ilustracje i bardzo dobra treść.






Kolejna książka, która wyszła spod ręki tejże ilustratorki to "Mały Książę", ostatnio bardzo na topie :)
I tutaj, nie każda z tych "topowych wersji" przypadłą mi do gustu, a muszę zaznaczyć, że Małego Księcia uwielbiam. Mam oczywiście wersję "dorosłą" w znakomitym tłumaczeniu Henryka Woźniakowskiego, a po tę sięgnęłam ze względu na wielki format i urzekające ilustracje, które do klimatu Małego Księcia wspaniale pasują.
Przepięknie poruszają wyobraźnię i pozwalają odkryć to, co wcześniej jakoś umknęło mi niezauważenie. A może na niektóre kwestie spojrzałam nieco inaczej?
Powieść Exupery'ego jest tak ponadczasowa i uniwersalna, że można ją czytać zawsze, wszędzie i w każdym wieku. To jedna z najbardziej inspirujących książek, jakie znam. Wystarczy się tylko na nią otworzyć.







I na koniec "Czarnoksiężnik z Krainy Oz", czyli baśń, której w dzieciństwie trochę się bałam.
Teraz mogłam odkryć ją na nowo, tym razem bez lęku - skupiając się wyłącznie na interpretacji.
Tu również bardzo podoba mi się treść - na motywach powieści L. Franka Bauma, zachowująca oryginalne wątki i fabułę. Sierotka, która przypadkiem trafia do niezwykłej krainy i aby wrócić do domu musi wyruszyć w podróż do tajemniczego Czarnoksiężnika, który ma jej w tym pomóc.
Po drodze spotyka Stracha na Wróble, Blaszanego Drwala i Tchórzliwego Lwa, którzy będą jej towarzyszyć, bo pragną przymiotów, które znaleźć mogą jedynie w Krainie Oz.
Piękna historia na pograniczu jawy i snu - Czarnoksiężnik z Krainy Oz to pierwszy utwór fantasy w amerykańskiej literaturze, a powieść datowana jest na 1900 rok.
To klasyka literatury dziecięcej, w której swego czasu doszukiwano się nawet podtekstów politycznych.







Wszystkie książki ukazały się nakładem wydawnictwa Olesiejuk w świetnej cenie 29.90 zł :)

Dla porównania, wersja niemieckojęzyczna, również do kupienia w Empiku to koszt 3-krotnie wyższy.

5 komentarzy:

  1. Cudowna Książeczka , my uwielbiamy wieczorne czytanie przed snem;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne, napewno znajdą się w naszym księgozbiorze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne są. Mam z tej serii ALICJĘ W KRAINIE CZARÓW i szczerze polecam - bosko wydane, ilustracje są wręcz niesamowite! :)

    Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku (więcej życzeń u nas w blogu, więc się nie rozpisuję ;)),
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamy Królewnę Śnieżkę i Królową Śniegu, ale dla mojej córki jeszcze za długie. Piękne ilustracje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne! Wspaniałe ilustracje i mądra treść :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...