niedziela, 17 stycznia 2016

Albert Albertson - w końcu go poznaliśmy!

Dziś chcę wam pokazać kolejną serię książek, które mogę nazwać naszym styczniowym odkryciem, bo dopiero niedawno zetknęliśmy się z nią po raz pierwszy. Pewnie wielu z was zna Alberta i jego przygody, my żałujemy, że poznałyśmy go dopiero teraz, bo to jedna z niewielu książek, które pokazują relacje dziecka z ojcem - mądrym, opiekuńczym i wyrozumiałym rodzicem. W większości dziecięcych publikacji, postać ojca albo w ogóle nie występuje albo jej wątek jest zredukowany do minimum, a sam on występuje jedynie gdzieś w tle.


Z bogatej serii przygód Alberta wybrałam dwie najnowsze książki - "Co cieszy Alberta?" oraz "Hokus-pokus, Albercie". Obie zupełnie inne, ale pozwalające nam dobrze poznać tego sympatycznego bohatera.

Tak, jak wspomniałam, bardzo podoba mi się tu postać taty Alberta. Jest taki ... normalny. Nie wyidealizowany, do bólu poprawny i stale pełen energii. Jego postać jest mi niezwykle bliska - jest kochający i wyrozumiały, ale niektóre sprawy potrafią go szczerze zirytować, nie jest Supermanem - bywa zmęczony i czasem pragnie chwili tylko dla siebie. To takie ludzkie i znajome ☺. Za to kocham właśnie literaturę skandynawską - nie jest nudna i przesłodzona, nie ma tam sztucznych, plastikowych uśmiechów, są za to bohaterowie tacy jak my i bliskie nam problemy i radości. Kultowa w Szwecji seria o Albercie ma grubo ponad 40 lat i obejmuje ponad 30 tytułów, a jego przygody zupełnie nie straciły na aktualności. To jedna z najpopularniejszych szwedzkich serii książek dla dzieci i wcale nie dziwi mnie szerokie grono jej miłośników.


Na początek "Co cieszy Alberta?", przeczytałyśmy ją zaraz po świętach i idealnie wpasowała się w tamten okres. Dobrze nam znany spadek sił i poświąteczna rezygnacja nie ominęła również Alberta i jego taty. Siedzą więc znudzeni i wspominają, jak to fajnie było w czasie świąt a teraz nie zostało po tym ani śladu - bałagan, choinka, na której zostało już niewiele igieł i szara rzeczywistość. Tylko babcia sobie podśpiewuje i cieszy się z tego ich podłego nastroju. Hmmm, to wysoce podejrzane i nieco irytujące... W końcu babcia wyjaśnia przyczynę swojego dobrego humoru - otóż, gdyby zawsze było tak fantastycznie, nie docenialibyśmy wyjątkowych momentów. Musi być nudno i zwyczajnie, żebyśmy mieli z czego się cieszyć, gdy wydarzy się coś fajnego - tylko wtedy będziemy w stanie dostrzec różnicę.
 Może interpretacja babci jest nieco dziwaczna, ale coś w tym jest... Muszą to przyznać zarówno tata, jak i Albert. Zresztą za chwilę rzeczywistość pokaże, jak bardzo babcia miała rację :)


Tekstu jest w sam raz dla 3-latka, nie za dużo i nie za mało. Do tego zabawne perypetie i dialogi, sympatyczne ilustracje. Bardzo przyjemnie czyta nam się tę historyjkę.




Kolejna książka o Albercie, jaką posiadamy to "Hokus-pokus Albercie".
Ta część jego przygód skierowana jest do nieco starszych dzieci, bo jest większa objętościowo i nie ma kolorowych ilustracji, ale moja niespełna 4-latka bez problemu jej wysłuchuje, więc wszystko zależy od dziecka i tego jak długie lektury lubi.


Tematyka jest naprawdę wdzięczna, bo związana z czarami i magią, Albert i jego przyjaciel spotykają czarodzieja, który pokazuje im kilka wspaniałych "czarów". Chłopcy są zachwyceni, ale tata jakoś w te czary nie wierzy mówiąc, że to zwykłe sztuczki.
Do tego wszystkiego Albert próbuje przekonać go, że powinien w końcu mieć psa i że jest w stanie o niego zadbać. Cała historia wspaniale pokazuje świat z perspektywy przedszkolaka. Widać, że autorka (Gunilla Bergström) doskonale rozumie dziecięce radości i smutki. Nie znajdziemy tu chwilowej mody czy literackiego trendu - treści są ponadczasowe i uniwersalne, aktualne od blisko 50 lat. Może się w nich odnaleźć każde dziecko - niezależnie od miejsca zamieszkania czy zainteresowań.
Przygody Alberta są rzeczywiste i bliskie dzieciom, pewnie dlatego taką sympatią obdarzają one tego bohatera.


Autorka świetnie pokazała różnice w postrzeganiu świata przez dziecko i dorosłego, akcentując istotę  wypowiadanych przez nas słów, które mogą być odebrane przez dziecko bardzo dosłownie.
Naprawdę bardzo dobra i ciekawa książka.
W niektórych kinach można obejrzeć film animowany na jej podstawie - byliśmy na nim niedawno i bardzo polecam! Jaka szkoda, że jest tak niewiele TAK DOBRYCH filmów dla dzieci w naszych kinach!





Całą serię o Albercie Albertsonie można kupić na Taniaksiazka.pl w dobrych cenach.

2 komentarze:

  1. Książeczek dla dzieci nigdy za wiele, ja z synkiem czytamy co wieczór. A powyższe książeczki Bardo interesujace

    OdpowiedzUsuń
  2. Moj synek pokochal ksiazki o Albercie jak skonczyl 1,5 roku. Do dzis bawia nie tylko jego ale i nas :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...