7/25/2016

Ultradżwięki, które odstraszają kleszcze i roztocza - rewolucja w walce ze szkodnikami?

Po moim niedawnym odkryciu opasek na chorobę lokomocyjną przyszła kolej na kolejny bardzo praktyczny gadżet. Tym razem bez chemii i jakichkolwiek szkodliwych substancji możemy w niezwykle łatwy sposób zabezpieczyć się przed kleszczami i roztoczami kurzu domowego.
Te dwa rozwiązania to Tickless i Miteless, odkryte na włoskim uniwersytecie Camerino.


Oba urządzenia emitują ultradźwięki o odpowiedniej częstotliwości, które blokują tzw. narząd Hallera, który u kleszczy i roztoczy pełni funkcję narządu węch, a także reaguje na zmiany wilgotności i temperatury. Ten narząd służy kleszczom do odnajdywania ofiar, a w wyniku działania ultradźwięków narząd ten ulega przeciążeniu i wcale nie pomaga już kleszczom w poszukiwaniach.
To tak, jakby nasz narząd słuchu czy wzroku uległ przeciążeniu (zbyt głośna muzyka czy zbyt jasne światło) i nie odbierał już nowych bodźców.


W obliczu straszliwych chorób, takich jak kleszczowe zapalenie mózgu czy borelioza takie wynalazki są niezwykle potrzebne, bo pomagają nam chronić zdrowie nasze i naszych najbliższych. 
Podobnie jest z roztoczami. Sama jestem alergikiem i odkąd pamiętam jestem uczulona na roztocza kurzu domowego. Nie znoszę tego wiercenia w nosie i kichania po zetknięciu sięz kolonią roztoczy - kto to zna, doskonale wie o czym mówię.
Od jakiegoś czasu nie odczuwam tych dolegliwości - i pewnie swoją zasługę w tym ma Miteless wetknięty do kontaktu przy moim łóżku.

Tickless to niewielkie urządzenie w formie breloczka, które można przywiesić wszędzie. Po wyjęciu czerwonej zawleczki poniżej urządzenie zaczyna działać - jego czas działania to około 12 msc, po tym czasie należy wymienić je na nowe. Wbudowana dioda pozwala nam ocenić, czy bateria nie jest wyczerpana.
Zasięg działania Tickless to około 1,5 m - przynajmniej tak zapewnia producent.
Urządzenie należy chronić przed nadmierną wilgocią - jeśli sięzmoczy, należy je wysuszyć.


Drugi gadżet, który wkładamy do kontaktu to Miteless - na roztocza. Po włożeniu do kontaktu świeci i wydaje delikatne bzyczenie (po przyłożeniu do niego ucha). Banalnie proste w obsłudze.

Co sądzicie o takich wynalazkach? 
Wierzycie w ich skuteczność czy jesteście raczej sceptyczni?


Więcej o tych urządzeniach możecie przeczytać tu - KLIK.
Oba cieszą się wielkim zainteresowaniem zagranicą, od niedawna można je kupić również u nas.

Tickless / Miteless na FB

4 komentarze:

  1. Ciekawe patenty, ja mimo, że mamy moskitery w oknach nadal walczę z komarami. Najgorsze jest jak synek się budzi w nocy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo chciałabym aby to działało, bo z komarami mam straszne problemy, ale podchodzę to tego typu spraw nieco sceptycznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam takie na komary. Wydawało mi się na początku że działa ale po niedługim czasie nic nie dało rady komarom - tylko siatki w oknach więc sama nie wiem....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam oba urządzenia, Tickless sprawdzil sie w 100 procentach, ten na komary to mam mieszane uczucia.

      Usuń

Copyright © 2016 Maluszkowe inspiracje , Blogger