wtorek, 5 września 2017

Ciekawe planszówki dla dzieci i nie tylko

Gry planszowe towarzyszą nam przez cały rok, ale to właśnie jesienią i zimą gramy najwięcej. Długie wieczory i nieciekawa pogoda zdecydowanie sprzyjają graniu w planszówki, dlatego dziś pokażę wam kilka ciekawych planszówek, które niedawno trafiły na nasze półki i już kilkakrotnie zostały rozegrane.
W niektóre można grać już z przedszkolakiem (5+), w inne z dziećmi w wieku szkolnym, a jeden tytuł będzie dla dorosłych :)


Bardzo szybka gra typu memory, dzięki której można zapamiętać to i owo z historii Polski i różne inne elementy związane z naszym krajem. Grę stworzył Reiner Knizia, a my jego mechanikę bierzemy w ciemno i jeszcze nigdy się nie zawiedliśmy. Nawet najprostsze gry stworzone przez niego są ciekawe i regrywalne. W pudełku czekają na nas 2 zestawy kart o różnym poziomie trudności - zasady rozgrywki przy obu są takie same. Karty występują w 7 kategoriach, należy rozłożyć je na stole, a następnie pod każdą kategorią po jednej odsłoniętej karcie. Gracze starają się zapamiętać, co przedstawiają, bo następnie wszystkie te karty odwracamy. Teraz gracze kolejno odsłaniają jedną kartę ze stosu i mówią, co przedstawiała karta z tej samej kategorii leżąca zakryta na stole. Kto odpowie poprawnie zatrzymuje odgadniętą kartę, a nowa ląduje na jej miejscu. 
Gracze znowu ją zapamiętują, a następnie  odwracają i losujemy kolejną. Zasady banalne, liczy się dobra pamięć i refleks. Kto zbierze najwięcej kart - wygrywa.






9 dużych drewnianych klocków w 3 kolorach i wielkościach oraz karty - to elementy gry "Block out!", gdzie liczy się zręczność i strategia. Gracze otrzymują po 7 kart - z oznaczeniem konkretnych klocków lub kart akcji (utrata kolejki, odwrócenie kolejki). Celem gracza jest pozbycie się wszystkich kart bądź ułożenie ostatniego, dziewiątego klocka na wieży. Układać możemy jedną ręką. Jeśli nie możemy zagrać żadnej z posiadanych kart, musimy dobrać nową. Szyki mogą pokrzyżować nam współgracze, więc nudno na pewno nie będzie. 






Gry na refleks i spostrzegawczość zawsze znajdą swoich zwolenników. Lubimy szybkie, dynamiczne rozgrywki, przy których można się pośmiać. W tym przypadku mamy niewielkie pudełko z kartami i znacznikiem "stop". Na kartach jest 5 rodzajów robotów i 3 różne cechy - kolor i kształt robota oraz kolor taśmy produkcyjnej.
Celem gry jest zdobycie jak największej ilości kart. Tura polega na tym, aby zdobyć odpowiednią kartę z taśmy lub uniknąć punktów karnych. Na środku kładziemy talię kart i 5 początkowych kart robotów oraz znacznik stop, następnie odsłaniamy wierzchnią kartę i kładziemy ją obok stosu.
Odczytujemy - z awersu - kształt lub kolor, - rewersu - kształt lub kolor robota, albo kolor taśmy produkcyjnej. Ten, kto pierwszy chwyci odpowiednią kartę z szeregu robotów, zabiera ją i stanowi ona jego punkt. Ale uwaga - za chwycenie złej karty musimy oddać jeden punkt.





"EMOJITO" wyd. Tactic (7+)

Bardzo fajna, imprezowa planszówka, gdzie pierwsze skrzypce gra mimika twarzy. W skład gry wchodzi 100 kart, 7 pionków i tarcz oraz plansza. Grafika na kartach świetnie przedstawia emocje, bardzo łatwo je zinterpretować, bo pokazano je w sposób jednoznaczny. Celem gry jest zdobycie 5 kart, aby taką otrzymać należy musimy przejść naszym pionkiem planszę i przekroczyć linię mety.
Losujemy kartę, pokazujemy za pomocą własnej twarzy czy dźwięków emocję, jaką przedstawia obrazek i ciągniemy kolejne 6 kart - tasujemy je wszystkie i rozkładamy na planszy. Gracze muszą teraz odgadnąć, którą z kart "odegraliśmy" swoją twarzą. Trafienie to 3 punkty dla zgadującego i 2 punkty za każde trafienie (max 6) dla "aktora". Gra występuje w 2 wariantach.
Nieco przypomina mi "Dixit", ale w wersji dużo łatwiejszej - choć równie zabawnej :)






Mówiłam już, że przepadamy za karciankami? Zajmują niewiele miejsca, można je wszędzie ze sobą zabrać i zwykle mają dobrą, wciągającą mechanikę. "Bohater do wynajęcia" to kolejna dobra karcianka w naszych zbiorach. Lubicie blefować? Tu ta sztuka bardzo się przydaje.
Celem graczy jest najęcie 6 różnych bohaterów - co wcale nie jest proste :) Owi bohaterowie to naprawdę ciekawi jegomoście. Wiedźmy, piromani, wściekłe kurczaki - to zaledwie ułamek całej brygady. Musimy tak podejmować i wymieniać się zakrytymi kartami, żeby osiągnąć swój cel.
Będziemy blefować i ryzykować, przyda się też trochę szczęścia :)
Rozpoczynający rozgrywkę pobiera kartę ze stosu, sprawdza, czy ma już danego bohatera w swojej talii i jeśli tak jest, przekazuje go (zakrytego) kolejnemu graczowi - teraz gracz musi zaryzykować - albo go najmuje (choć nie wie, co przedstawia karta), albo podaje dalej. Jeśli najmie bohatera, którego ma już w swojej kolekcji - traci obu. Bardzo fajna, dynamiczna gra, jedna z lepszych, w jakie ostatnio graliśmy.






Bardzo przyjemna gra, której zasady są łatwe, a całą rozgrywka bardzo przyjemna. Do tego fajna grafika i drewniane pionki wiewiórek.
Plansza z polami w kształcie sześciokątów pozwala na ruch w 6 kierunkach, od razu więc widać, że trzeba będzie pokombinować, a to baaardzo lubimy. W tej grze jest naprawdę wiele zalet - gra się bardzo przyjemnie, a przy okazji rozwija się myślenie matematyczne, bo będziemy przeliczać, oszacowywać zyski i straty, naprawdę dobra pozycja! Prosta instrukcja i zasady dające się szybko wyjaśnić, ciekawa mechanika, szybka rozgrywka sprawią, że gra często będzie gościć na planszówkowych spotkaniach - zarówno w gronie przyjaciół, jak i rodziny. 
Gracz porusza pionkiem o tyle pól ile wskazuje żeton na planszy na której stoi, a następnie zabiera ten żeton do swoich zbiorów i tak w kółko. Niby proste, a jednak trzeba trochę pokombinować, żeby zebrać jak najwięcej, bo to właśnie te żetony decydują o zwycięstwie. Najsprytniejsza wiewiórka wygrywa. Ale inne wiewiórki na drodze są naszą przeszkodą - nie można ich przeskakiwać ani stać na tym samym polu. Ruch przeciwnika niejednokrotnie może pokrzyżować nasze plany, więc naprawdę jest ciekawie.






I na koniec obiecany tytuł dla dorosłych (lub prawie dorosłych 16+) graczy. Gra z ilustracjami Andrzeja Mleczki, znakomita pod względem graficznym (sami spójrzcie na te teksty i rysunki) i o wdzięcznej tematyce. Choroby i służba zdrowia pokazane w taki sposób zawsze będą śmieszyć, a ponieważ gra ma charakter imprezowy - tym bardziej. Humor, jak to u Mleczki, satyra w najlepszym wydaniu :) Szkoda tylko, że dowcipy znajdziemy jedynie na planszy, na kartach już ich nie znajdziemy. Elementów jest cała masa - od chorych na wózkach ścigających się o pierwszeństwo na sali operacyjnej, poprzez kolejkę sprawnych pacjentów do rejestracji (losujemy godzinę i zajmujemy odpowiednie miejsce w kolejce), aż po liczne karty chorób i stanu zdrowia naszych postaci. Do tego jeszcze sporo żetonów (te z serduszkami są najważniejsze i decydują o wygranej).
Wszystko to mieści się w sporym pudle z zabawną grafiką. Mam jednak pewien niedosyt po rozegraniu kilku partyjek tej gry - choć pomysł jest naprawdę dobry, a grafika rewelacyjna, to czegoś mi tu zabrakło. Nie wiem czy to brak negatywnej interakcji, o którą taka tematyka aż się prosi (przepychanie w kolejce, symulowanie chorób, załatwianie skierowań, łapówki), czy też chodzi o to, że gra jest bardzo złożona, a tak naprawdę ani trochę nie wpływa to na przyjemność gry. Zdecydowanie polecam granie w 4 osoby, bo przy trzech za mało się dzieje. Całość jest dość nużąca dla zaawansowanego gracza i może pozostawić pewien niedosyt, bo pudełko wiele obiecuje. I choć rodzaj dowcipu plasuje tę pozycję wśród dorosłych odbiorców, to mechanika i poziom emocji kojarzą się raczej z tytułem familijnym. Ale może to tylko moje zdanie :)







Wszystkie gry kupicie w dobrych cenach w sklepie Smarkacz.pl

2 komentarze:

  1. Mam grę grunt to zdrowie i nawet ją polubiłam

    OdpowiedzUsuń
  2. Gry są doskonała rozrywką rodzinną, zakup planszówki i wspólna zabawa to chyba najlepszy prezent, jaki możemy ofiarować sowjemu dziecku :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...