poniedziałek, 17 listopada 2014

A moja mama ma w torebce psa...

Gdyby moja córka miała powiedzieć, co jej mama nosi w torebce miałaby nie lada problem...
Nawet ja nie potrafiłabym tego wymienić!
Już same gabaryty mojej "torebki" (w jej przypadku to zdrobnienie nie ma zastosowania, to naprawdę solidnych rozmiarów torba :-)) zapowiadają ciekawe wnętrze. Ale tak już mam, że lubię nosić ze sobą mnóstwo bibelotów. Są tam książki, kosmetyki, rzeczy osobiste i cała masa drobiazgów, które dłuuugo musiałabym wymieniać. 
Ale jedno jest pewne - PSA W NIEJ NIE MA (no chyba że pluszowy :)).



Ta książka spodobała mi się od pierwszego wejrzenia. Najpierw urzekły mnie ilustracje - ciekawa kreska, oszczędne kolory. Gdy zagłębiłam się w treść, od razu polubiłam zwariowaną rodzinę Poli i jej czarującą mamę, która naprawdę nosi w torebce psa :)
A pomysł z kreatywnymi zadaniami dla małych czytelniczek jest po prostu fantastyczny!


Narratorem jest tu Pola - wesoła sześciolatka z głową pełną pomysłów. Pola ma szczęście dorastać w sympatycznej i kochającej rodzinie. Wraz z młodszym bratem, maleńką siostrą, mamą, tatą i Melą - psem rasy chihuahua świetnie organizują sobie wspólny czas.
Kreatywna i nieco roztargniona mama, prawdziwa mama-czarodziejka uczy swoje dzieci, jak w codziennej rzeczywistości dostrzegać prawdziwy urok i magię. Wyobraźnia potrafi przecież zamienić to co zwyczajne w niezwykłe przygody, a pełna pasji i energii narracja Poli daje czytelnikom prawdziwy zastrzyk pozytywnej energii.
Czytając przezabawne perypetie małej Meli nie sposób się nie uśmiechać. 
Pomoc w uniknięciu mandatu, wizyty w kinie, kradzież świątecznej kiełbasy czy kąpiel w czekoladowej fontannie - i jak jej nie pokochać?


Książka skierowana jest do małych dziewczynek. Po każdej opowieści Poli znajdziemy ciekawe zadania, które mogą one rozwiązywać ze swoimi przyjaciółkami. Tę książkę nie tylko się czyta, wymaga ona od swoich czytelników dużo więcej aktywności, takich jak - kolorowanie, projektowanie, wymyślanie imion, liczenie, dorysowywanie różnych elementów i wiele innych.


To urocza książka obrazkowa z ciekawą treścią, która zainteresuje i rozbawi młodego czytelnika, a przy okazji zaprosi do kreatywnej zabawy.



Twórczość autorek - Patrycji Woy-Wojciechowskiej i Pauliny Rasińskiej zainspirowała także nas :)
I choć moja córka ma dopiero 2,5 roku, to lubi słuchać o przygodach Poli i Meli, a największą frajdę sprawia jej wybieranie ulubionej torebki :) 
Wprawdzie nie uzupełniamy jeszcze zadań z tej książeczki, tylko zostawiamy je na później, ale do przygód Meli co pewien czas wracamy.
Zainspirowane uroczym psiakiem, ochoczo zabrałyśmy się za tworzenie własnego, wymarzonego pupila. 
Było kilka projektów...


Ale największą sympatię Helenki wzbudził ten psiak - kontury wykonała mama stosując się do wskazówek córki :) 
Resztą zajęła się ona sama - włącznie z wymyśleniem imienia :)


Jak wam się podoba Lali?


Bawiłyśmy się fantastycznie - dziekujemy Polu i Melu :)

"A moja mama ma w torebce psa..." - Wydawnictwo Muza.

3 komentarze:

  1. Zazdroszczę talentu :) Książeczka wydaje się całkiem fajna dla dzieciaków, szczególnie takich co uwielbiają psy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...