wtorek, 10 lutego 2015

Pou - o fenomenie pewnego ziemniaka...

Znacie aplikację Pou
Jeśli nie, to nie jesteście na bieżąco, tak jak ja do niedawna :)
Owszem, czasem przemknął mi przed oczami ten ziemniak o dziwnym kształcie, ale nie sądziłam że jest aż tak popularny!



Aplikację z tym dziwacznym ziemniakiem pobrano już ponad 250 milionów razy! Robi wrażenie, nieprawdaż? Postanowiłam więc nieco bliżej przyjrzeć się temu fenomenowi.
Pou to nic innego, jak wirtualny, interaktywny stworek, którym musimy się zaopiekować. 
Pamiętacie kultowe już tamagotchi? Ta japońska elektroniczna zabawka była szczególnie popularna w drugiej połowie lat 90. Niewielkie plastikowe jajko z trzema przyciskami i wbudowanym komputerkiem spędzało wówczas sen z powiek niejednemu dzieciakowi. Wewnątrz siedział zwierzak, którym trzeba było się opiekować - myć, karmić, leczyć czy sprzątać po nim. Jeśli zwierzak został zaniedbany - odchodził.
Pou jest praktycznie klonem tamagotchi, z tą różnicą, że mieszka on sobie w naszym telefonie czy tablecie.
Autorem tej popularnej aplikacji jest Libańczyk Paul Salameh.


Początkowo ten wirtualny ziemniak jest dość niemrawy. A do tego brudny i głodny. Musimy się nim zaopiekować i doprowadzić do stanu używalności :) Za podejmowane przez nas akcje, służące jego dobremu samopoczuciu, dostajemu punkty, a wraz z nimi, nasz Pou dorasta. 
Grając w mini-gry możemy zarobić nieco "wirtualnej waluty" i dostarczyć naszemu "przyjacielowi" dodatkową rozrywkę, ubrania i dodatki czy bardziej urozmaicone posiłki.


Przez cały czas na ekranie widoczne są wskaźniki, które mówią nam, czego nasz stworek aktualnie potrzebuje - jedzenia, rozrywki, odpoczynku czy też leków. Jeśli są zielone - wszystkiego ma pod dostatkiem. Odwiedzając kolejne pomieszczenia możemy go umyć, nakarmić, a nawet pomóc mu pozbyć się zbędnych kilogramów.


Najwyraźniej ta aplikacja ma w sobie coś, co przyciąga do niej masę dzieciaków - i nie tylko, słyszałam, że równie popularna jest wśród dorosłych...
Czy to dlatego, że jest prosta i bezpłatna? Że możemy pograć tam w różne gry? A może dlatego, że jest namiastką prawdziwego zwierzaka? 
Trudno powiedzieć, co zadecydowało o jej popularności. Może gdybym kiedyś miała własne tamagotchi łatwiej byłoby mi to zrozumieć :) 


Fanów Pou na pewno ucieszy wiadomość, że od niedawna można kupić "ziemniaczane" figurki z ich podobizną. Są wykonane z czegoś na pograniczu plastiku i twardej gumy. Występują w 8 różnych wersjach. Prawdziwa gratka dla kolekcjonerów :)
U nas pełnią one rolę przedszkolaków - Helenka nadała im imiona i uczestniczą w różnych naszych zabawowych scenariuszach :) 


Figurki Pou znajdziecie TU

6 komentarzy:

  1. Ciekawe - ale moja córeczka jeszcze za mała. Ale na przyszłość dobrze wiedzieć, o takiej aplikacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mój synio ,to uwielbia!:) przydaje się gdy trzeba czekać gdzieś w kolejce,maluch ma zajęcie

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja siostra ma Pou na telefonie - ja akurat nie rozumiem tego fenomenu zupełnie. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój syn uwielbia się nim zajmować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No to na czasie to ja nie jestem ...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...