niedziela, 26 kwietnia 2015

Przeprowadzka

W ciągu pierwszych miesięcy nasza najmniejsza kruszyna - Eliza - spała w kołysce, a potem z nami w łóżku. Tak było nam najwygodniej :)
Ani się obejrzeliśmy, a córa skończyła pół roku. Postanowiliśmy więc urządzić jej własny kącik - ale taki, żeby wciąż była blisko nas.



Odświeżyliśmy więc stare łóżeczko Helenki, które posłużyło nam za bazę dla nowej przestrzeni dla Elizy.
Aranżując ją, postawiłam na sprawdzone marki, które znam i lubię. Nie miałam czasu na eksperymentowanie :).
Postawiłam na beż i delikatność. Myślę, że wyszło fajnie :). Zresztą sami zobaczcie.


Nasz model łóżeczka ( Ikea) ma zdejmowaną ściankę boczną, dzięki czemu mogliśmy umieścić je obok naszego łóżka i mieć maluszka w zasięgu ręki. Gdy zobaczyłam w sieci małe łóżeczko Chicco z możliwością dopięcia do łóżka rodziców za kompletnie niedorzeczną cenę (prawie 700 zł) - prawie zaniemówiłam. Nigdy nie wydałabym takiej kwoty na łóżko, które posłuży maksymalnie kilka miesięcy (materac w nim ma tylko 80 cm!). 
Drewniane, "szczebelkowe", białe łóżeczko z możliwością demontażu bocznej ścianki kosztowało mnie niecałe 300 zł, a spokojnie wystarcza na ponad 2 lata.


Kołdra i podusia obowiązkowo i tradycyjnie od Poldaun. Wszyscy śpimy pod kołderkami tej marki i jesteśmy bardzo zadowoleni :). Dla Elizy wybrałam komplet Be baby Hospitality, powleczony delikatną beżową tkaniną (do wyboru jest też różowa), mięciutki i lekki. W zestawach tej firmy lubię szczególnie to, że mimo długiego użytkowania i prania nie zbijają się i nie odkształcają, tylko pozostają puszyste.


Wybór pościeli padł na markę Ceba baby, producenta słynnej cebuszki (pisałam o niej w naszym wyprawkowym cyklu KLIK), która nadal jest u nas w ciągłym użytku.
Beż i biel w delikatne wzorki (prążki i kropki) ozdobiona ślicznym haftem z grzybkiem, któremu Eliza z jakiegoś powodu bardzo lubi się przyglądać :)
W zestawie z pościelą jest ochraniacz na boki łóżeczka. Zdecydowałam się na niego, bo nasz stary, "ikeowy" zupełnie się nie sprawdził - niski, z samej tkaniny, bez gąbkowego wypełnienia wcale nie chronił dziecka przed uderzeniem w szczebelki. Ten jest rewelacyjny - wysoki, mięciutki, zamykany na suwak, idealnie pasujący wzorem do pościeli, a co najważniejsze, udało mi się go zamontować nawet na łóżko w wersji bez jednego boku :)




W zestawie z pościelą nie ma prześcieradła, więc wybrałam nieprzemakalne z gumką - od Snibbs (mamy beżowe).
Słyszałam o nich sporo dobrego, więc postanowiłam się przekonać czy i u nas się sprawdzi.
Początkowo obawiałam się, że ma od spodu jakąś nieprzyjemną, szeleszczącą folię, która nie przepuszcza powietrza, ale wcale tak nie jest :) To taka delikatna nieprzemakalna powłoka/membrana, która jednocześnie zapewnia odpowiedni przepływ powietrza i nie szeleści.
Co więcej, po praniu wcale nie traci swoich właściwości.
Takie prześcieradło świetnie chroni materac przed wszelkimi "niespodziankami", dlatego będzie świetnym rozwiązaniem podczas pierwszych prób żegnania się z pieluszką na noc.
Prześcieradło dobrze przylega do materaca, nigdzie się nie zbiera.


Przy łóżeczku znalazło się też miejsce na ukochaną przytulankę od Twórczy kąt.
Sympatyczny psiak strzeże snów swojej maleńkiej właścicielki :)



Najważniejsze, że właścicielce się podoba, bo słodko śpi w swoim nowym łóżeczku :)

Namiary w skrócie :)

Kołdra, poduszka - Poldaun
Pościel - Ceba baby
Nieprzemakalne prześcieradło - Snibbs
Przytulanka piesek - Twórczy kąt

2 komentarze:

  1. Prześliczne prześcieradełko i nie dziwie się, że właścicielce dobrze się śpi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne łóżeczko, teraz to będzie pewnie dłużej spała :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...