poniedziałek, 28 września 2015

Mała zima - opowieści na pograniczu jawy i snu

Literatura jest tak zróżnicowaną dziedziną, że nie sposób się przy niej nudzić. Każdy człowiek znajdzie w niej coś dla siebie, mam tu naturalnie na myśli tych, którzy cenią sobie tego typu rozrywkę, a nie tych, którzy zaniżają statystyki dotyczące polskiego czytelnictwa.
Bawi, uczy, relaksuje, przenosi w czasie, trzyma w napięciu - możemy sięgnąć po to, czego w danym momencie najbardziej potrzebujemy. 
Niekiedy codzienność bywa na tyle nieznośna, że chcemy uciec do innego świata, złapać dystans i przenieść się do jakiejś nieznanej krainy, najlepiej niezbyt realnej - takiej, której czar sprawi, że skomplikowana rzeczywistość odejdzie w niepamięć. Taka właśnie jest "Mała zima".


Tu realność miesza się z bajką, a to co niemożliwe, staje się możliwe - co więcej, w tym niezwykłym świecie jest czymś zupełnie naturalnym i nikogo nie dziwi. Zarówno to, że parostatek przemierza ocean w brzuchu wielkiej ryby, jak to, że mały domek czy znudzone łóżko postanawiają wybrać się na spacer.


Kęstutis Kasparvicius zabiera nas w niezwykłą podróż, a o wspaniałe wrażenia zadbają jego cudowne ilustracje i poetyckie opowieści. Świat, do którego nas zaprasza jest ciepły i bezpieczny, pełen beztroskiej zabawy i serdeczności, to świat, w jakim sami zapewne chcielibyśmy żyć, a przynajmniej regularnie go odwiedzać.


Kasparvicius zadedykował "Małą zimę" niepozornemu żuczkowi, który przyglądał się jego pracy i takie właśnie są te opowieści - to co zwyczajne, staje się niezwykłe, to co nieistotne - bardzo ważne. Uczy nas dostrzegać piękno w otaczającej nas codzienności i cieszyć się z drobiazgów.
Nie sposób nie docenić tu nieograniczonej siły wyobraźni, która sprawia, że to, co nieosiągalne jest nagle na wyciągnięcie ręki.


To mój pierwszy kontakt z literaturą litewską i mam nadzieję, że nie ostatni. Urocza i wartościowa lektura z cudownymi ilustracjami, jakie rzadko dziś można spotkać w dziecięcych książkach, z pięknym, poetyckim językiem i malowniczymi opisami.


Jeśli chcecie wybrać się w tą niezwykłą podróż, a przy okazji dowiedzieć się skąd pandy mają czarne plamy albo jak nauczyć się latać - koniecznie przeczytajcie "Małą zimę". Lektura tych ciepłych opowieści w chłodne dni rozgrzewa jak gorąca herbata i przytulny kocyk ☺.

Wydawnictwo Ezop

3 komentarze:

  1. A wiesz, że patrzyłam ostatnio za zapowiedź tej książki i pomyślałam, że na zimę będzie idealna ale że jeszcze się wstrzymam, co by za szybko jej (zimy) nie przywołać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten dom przypomina mi jednego profesora z mojej szkoły :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepięknie ilustrowana książka...

    Mój syn jeszcze za mały na tę lekturę, ale może za rok...

    Zapraszam do mnie...
    http://rodzicczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...