piątek, 2 października 2015

Czy warto dziś uczyć dzieci sztuki pisania listów? - Florka. Listy do babci

Pamiętam, jak w dzieciństwie na zakończenie kolonii wymieniałyśmy się z koleżankami adresami. Potem następowały czułe pożegnania i zapewnienia, że będziemy do siebie pisać. O dziwo nikt nie wspominał nic o dzwonieniu - w grę wchodziły tylko listy. Może to dlatego, że jestem pokoleniem 30+, a moje kolonie odbywały się jakieś 20 lat temu, czyli w poprzednim stuleciu ☺.
Faktem jest jednak, że ogromną frajdę sprawiało mi wtedy poszukiwanie najładniejszej papeterii, staranne pisanie listu i opowiadanie w nim o najciekawszych wydarzeniach, jakie miały wtedy miejsce w moim życiu, zaklejanie koperty, lizanie znaczka i wrzucanie listu do czerwonej skrzynki pocztowej. A to dopiero początek. Najlepsze było wyczekiwanie odpowiedzi i wyglądanie listonosza z listem dla mnie, a gdy już się pojawił, w końcu mogłam otworzyć kolorową kopertę i zatopić się w liście, czasem nawet było w nim zdjęcie! Specjalnie do mnie! A dziś? Kto dziś pisze listy? Mamy smsy, e-maile, telefony, wszystko komunikujemy na bieżąco, w skrócie, czasem tylko podsyłając linka. Czyżby epistolografia - wspaniała sztuka pisania listów ginęła? Tak, wiem, czasy się zmieniają, ale czy nie powinniśmy nauczyć naszych dzieci tej zacnej umiejętności? Na pewno nie wyjdzie im to na niekorzyść, wręcz przeciwnie. Nauczą się formułować swoje myśli i przelewać je na papier, nauczą się też szanować słowo. To na pewno przyda im się w życiu. Jeśli uważacie podobnie, to z przyjemnością polecę wam świetną książkę, która w tym pomoże. 




Florka - sympatyczna ryjówka, postać stworzona przez Roksanę Jędrzejewską - Wróbel gościła na moim blogu jakiś czas temu - KLIK. Już wtedy wiedziałam, że z pewnością sięgnę po kolejny tom jej przygód. I sięgnęłam. Co jest w tej książce takiego wyjątkowego? Przede wszystkim to, że jest w formie listów. Ich odbiorcą jest ukochana babcia Florki - Balbina. Książka wciąga od pierwszych stron, mimo, że jej forma (listy) jest dość niecodzienna. Styl autorki jest prosty i bardzo ujmujący, dzięki temu można ją czytać już 4-latkom (ja czytam 3,5-latce i bardzo jej się podoba). Na pewno nie bez znaczenia są przepiękne ilustracje Jony Jung. W ogóle ten duet autorski wspaniale się wzajemnie uzupełnia.



Florka opisuje babci wszystko to, co jest dla niej ważne - wakacje, pierwszy dzień w przedszkolu, lekcje baletu, incydent w supermarkecie czy wirus, z którym przyszło zmagać się całej rodzinie. Słowem prawdziwy miks tematów, bardzo bliskich każdemu przedszkolakowi.




Dodatkowo książki o Florce są przepięknie wydane - o mojej słabości do płóciennych grzbietów pisałam już nie raz, a tu właśnie taki jest. Książka zdecydowanie zasługuje, aby znaleźć się w domowej biblioteczce. To nie tylko ciekawy sposób na pierwszą przygodę z epistolografią, ale i cała paleta ciekawych tematów do przegadania z naszą pociechą ☺.

Wydawnictwo Bajka

Książka do kupienia tu - KLIK

2 komentarze:

  1. Ach Florka, uwielbiamy! Oczywiście, że warto! Ja uczę córkę wysyłania kartek z miejsc, do których udało nam się pojechać, szkoda tylko, że tak mało dostaje kartek od innych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że pisanie listów należy już teraz do rzadkości :(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...