1/29/2019

"Trojaczki w górach" - zimowa porcja uśmiechu

Trójka dzieci i ich codzienne perypetie - skąd my to znamy? I choć nasze pociechy to nie trojaczki, to doskonale rozumiemy te przygody, dziecięce komentarze, paradę pomyłek i przejęzyczeń. Życie z dziećmi jest jak rollercoaster - żaden dzień nie jest taki sam i gwarantuje całą paletę emocji. Pewnie dlatego tak polubiliśmy tę serię i każdy nowy tytuł tak chętnie czytamy.



"Trojaczki" powstały ponad 35 lat temu we Francji i są tam ogromnie popularne, niemal kultowe. Ich autorką jest Nicole Lambert. Od pewnego czasu książki o tych niesfornych i pomysłowych maluchach mona kupić również w Polsce, za sprawą Wydawnictwa JUPI i mój blog ma przyjemność im patronować.

Trojaczki to komiks z bardzo niewielką ilością tekstu. Składa się z 1- lub 2-stronicowych plansz - jedna plansza to jedna krótka historyjka, jeden żart. Jest tu zarówno humor sytuacyjny, jak i słowny. Choć niewielka ilość tekstu i bogate ilustracje sugerują, że książki skierowane są do najmłodszych, to żarty, jakie w niej znajdziemy już niekoniecznie, a przynajmniej nie wszystkie. Niektóre zrozumieją dopiero nieco starsze dzieci ( ok. 9-10 lat), a nawet dorośli. Dzieciom to jednak kompletnie nie przeszkadza. One rozumieją żarty na swój sposób i zaśmiewają się niekiedy do łez. Książki są przepięknie ilustrowane, mają swój własny, bardzo oryginalny styl i klimat. 

Bohaterami serii jest trójka dzieciaków ze zwariowanymi pomysłami, którzy nierzadko bardzo dosłownie biorą to, co usłyszą, generując tym samym niekiedy spore zamieszanie.
Ta książka przypomina mi czas, gdy sama byłam dzieckiem i jak wtedy patrzyłam na świat. Z jednej strony zapewnia więc świetną rozrywkę, a z drugiej pomaga złapać tak potrzebny na co dzień dystans. 
Jeśli wasze pociechy znają serial animowany o przygodach trojaczków, to tym chętniej sięgną po książkę. U nas książka pojawiła się przed filmem i wcale nie był to problem :)


Oprócz tytułowych trojaczków w książce pojawia się jeszcze ich mama i dziadek, a także różne osoby spotykane na co dzień. Nie znamy ich taty, nie znamy ich imion, ale ich przygody rozbawią niemal każdego. To książki, które sama przeglądam z wielką przyjemnością. Uwielbiam te ilustracje :) Zresztą, one zdecydowanie mają w sobie to coś, co sprawia, że dzieci chętnie po nie sięgają. Moja 4- i 6-latka bardzo je lubią. Młodszej muszą wyjaśniać niektóre żarty słowne, ale dzięki temu wzbogacam jej słownictwo. Najwyraźniej wcale to jej nie przeszkadza, bo gdy tylko w naszym domu pojawia się nowa część "Trojaczków", dziewczyny natychmiast porywają ją do czytania.

W najnowszej książce serii "Trojaczki w górach" poznajemy perypetie tej przesympatycznej rodziny na zimowych wakacjach. Przerobimy wszystkie możliwe przygody z pakowaniem, gubieniem rzeczy, niewygodnymi i bardzo bezpośrednimi pytaniami dzieciaków, całą masę przejęzyczeń i nieporozumień związanych z wyjazdami - słowem nie będziecie się nudzić. 
Moja ulubiona plansza to ta, w której maluchy ubierają się zimą na cebulkę i na koniec tego rytuału zachciewa im się... siusiu. 
Nowe "Trojaczki" to dużo śniegu, dużo dziecięcej radości, dużo zabawy i temat podróżowania z dziećmi - tak bardzo nam bliski. 




Teraz całą serię kupicie w fantastycznych cenach na stronie wydawnictwa JUPI -  TROJACZKI.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Maluszkowe inspiracje , Blogger