sobota, 13 czerwca 2015

Lichotek i czarnoksiężnik

Gdy przeczytałam pierwszych kilkanaście stron tej książki, od razu skojarzyła mi się z Serią Niefortunnych Zdarzeń Snicketa, którą jakiś czas temu recenzowałam. 
Podobnie jak rodzeństwo Baudelaire, tytułowy Lichotek w tragicznych okolicznościach traci rodziców i trafia pod opiekę baardzo nieprzyjemnego wuja - Bazylego Deptacza, którego wygląd i zachowanie budzą prawdziwą grozę ☺
Tak, tak, bo podobnie jak SNZ Snicketa, nie jest to książka dla maluchów tylko raczej dla dziesięsiolatków +, którzy lubią dreszczyk emocji i dobry, czarny humor.




Kiedy czupły i niepozorny Lichotek Stubbs trafia do ponurego domu swojego prawnego opiekuna wydaje się, że już gorzej być nie może - chłopcu doskwierają samotność, strach i monotonia.
Szybko jednak okaże się, że to dopiero początek jego nieprzyjemnych przygód i naprawdę trudno sobie wyobrazić, że ta chudzina aż tyle będzie musiała znieść.


Jedyną rozrywką Lichotka jest wspaniała makieta miasta z kolejką należąca do jego oschłego wuja.
Nieprzyjemny krewny niekiedy pozwala mu łaskawie na nią popatrzeć. To jednak chłopcu nie wystarcza i ucieka się do podstępu, żeby wywabić wuja z domu i pod jego nieobecność samemu pobawić się przepiękną kolejką.
Niestety zostaje przyłapany na gorącym uczynku i za swój postępek musi zapłacić wysoką cenę - chłopiec zostaje pomniejszony do rozmiarów robaka i zamieszkuje na makiecie, która tak bardzo mu się spodobała.
Jeśli myślicie, że to koniec trudności, jakim przyjdzie stawić mu czoła, to zapewniam was, że jest wprost odwrotnie - to dopiero początek jego niezwykłych przygód. Jedno jest pewne - Lichotek nie będzie już narzekał na samotność, a w niektórych momentach sama czułam prawdziwy dreszczyk emocji ☺.


Chłopcu przyjdzie zmierzyć się z prawdziwą magią, choć ma do dyspozycji jedynie swoją inteligencję i emocje.
Można powiedzieć, że to taka trochę krzyżówka rodzeństwa Baudelaire z Harrym Potterem, skłaniająca się bardziej ku tym pierwszym, co bardzo mnie cieszy, bo sama fanką Harrego nigdy nie byłam ☺.
Fantastyczny język autora, świetnie poprowadzona akcja, błyskotliwe opisy i dialogi, zdecydowanie "mój" humor to cechy, które sprawiają, że trudno poprzestać na jednej książce o przygodach Lichotka.
W kolejnej części wcale nie jest gorzej ☺. Akcja tym razem przenosi się do wesołego miasteczka, w którym bynajmniej wesoło nie będzie.
"Lichotek i Dragodon" jest bardzo mocno związana z pierwszą częścią, więc nie chcę zdradzać wam szczegółów fabuły, bo odsłoniłoby to kilka tajemnic poprzedniej historii.
Zapewniam was jednak, że mroczny nastrój i tu będzie nam towarzyszył, nie zabraknie też ponurych i złowrogich kreatur ☺, a wszystko to okraszone dobrą dawką czarnego humoru.
To książka zdecydowanie w moim guście ☺.




Wydawnictwo Literackie

P.S. Jeśli jeszcze nie widzieliście, to zapraszam na nasz konkurs z fantastycznymi nagrodami dla miłośników rodzinnego podróżowania ☺

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...